czwartek, 29 grudnia 2016

Jak się bawią lolity w Polsce? Zapraszamy na świąteczny meet!


Relacje z lolicich imprez pojawiają się na naszym blogasiu dość często. Kupowanie dziwacznych sukienek jest bowiem tym, czym zajmujemy się, gdy nie podróżujemy. Większość wpisów pochodzi jednak ze spotkań z chińskimi koleżankami. Czy to znaczy, że w Polsce nie ma lolit?

wtorek, 27 grudnia 2016

Jarmark bożonarodzeniowy w Pradze - jedziemy poczuć magię tych świąt!


Za czasów życia w Chinach, zawsze brakowało nam świątecznej atmosfery. W klimacie subtropikalnym śniegu brak, zimy brak, w święta normalnie chodzi się do pracy, a całe Boże Narodzenie ogranicza się do badziewnych dekoracji w centrach handlowych i wzmożonej konsumpcji, jak przy okazji każdego święta zresztą. W związku z tym cieszyłyśmy się jak durne, gdy w Polsce spadł śnieg, gdy pojawiły się choinki, a radyjo zaczęło grać All I want for Christmas w aranżacji Mariah Carey i Justina Biebera. Ba, cieszyły nawet nieco szpetne aniołki poustawiane na ulicach Krakowa! Co to jednak za świętowanie bez porządnego jarmarku bożonarodzeniowego! Ten krakowski już obskoczony, co tu robić?! Postanowiłyśmy odwiedzić którąś z europejskich stolic i natchnąć się świąteczną atmosferą!

piątek, 23 grudnia 2016

Najlepsze curry w mieście? Restauracja CURRY LEAVES w Hali Koszyki w Warszawie - RECENZJA


Nawet, jeśli nie mieszkamy już w Azji, to  mamy i zawsze będziemy mieć ją w serduszku. Na razie objawia się to ciągłym rozpamiętywaniem podróży, czytaniem miliarda książek o Azji i... jedzeniem azjatyckiego żarcia, gdy tylko nadarzy się okazja. A jak wiadomo, okazje należy prowokować! Zresztą jest to w zasadzie podejście dość prawomocne, bo gdybyście kazali nam podać tylko jedno słowo, z którym Azja nam się kojarzy, byłoby to JEDZENIE. I nawet nie dlatego, że tamtejsze kuchnie są takie różnorodne i pyszniutkie (choć są), ale dlatego, że porządny Azjata żyje po to, żeby jeść. I już po zjedzeniu śniadania zastanawia się gdzie zje lunch, a gdzie obiad.

środa, 21 grudnia 2016

Etniczny Singapur - chińska, arabska i hinduska dzielnica w Singapurze, czyli gdzie zjeść najlepsze curry i kupić mistyczny olej z krokodyla


Wycieczka do Malezji i Singapuru miała być naszym zasłużonym wypoczynkiem po półrocznym uczeniu chińskich dzieci, a wierzcie nam, nie jest to lekka robota. Wobec tego stwierdziłyśmy, trzeba nam trochę wstrzymać tempo i zamiast drałować dzień i noc, by zobaczyć WSZYSTKO, będziemy podróżować w duchu zen i slow travel. Szczególnie, że po powrocie z wycieczki miała nam zostać najgorsza robota, czyli spakowanie całego dobytku, znalezienie odpowiedniego kontenera i doniesienie tego wszystkiego do portu (tego się, prawdę powiedziawszy, spodziewałyśmy). Niestety, przyjazd do Singapuru wywołał w nas wielki pęd do zwiedzania, bo noclegi drogie, a wspaniałych miejsc mnóstwo! 

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Prezenty dla fanki azjatyckiej pielęgnacji


Azjatycka pielęgnacja to rzecz modna i szeroko dyskutowana. W Polsce nadal dość gorąca, bo zaledwie kilka lat temu szeroko rozpowszechniła ją blogerka Azjatycki Cukier. Teraz dodatkowo przystępnie (podobno, bo jeszcze nie czytałyśmy) można się z nią zapoznać w książce "Sekrety urody Koreanek". Jest to temat, który warto więc znać, bo móc uchodzić za człowieka "na czasie". Czy to w samym światku fanów Azji, czy też kosmetykomaniaczek.

czwartek, 8 grudnia 2016

Najprzystojniejsi Koreańczycy - subiektywny ranking Kahy i Keczupa

http://www.kconusa.com/kcon16la-flower-boy-cafe/

Korea, a w szczególności koreańska popkultura, interesowała nas swego czasu niezwykle. Apogeum fascynacji możemy chyba datować na rok przed naszym wyjazdem do Chin, czyli już ponad 4 lata temu. Teraz k-pop czy koreańskie dramy nie snatowią zbyt wielkiej części naszego życia. Nie śledzimy na bieżąco ani debiutów nowych zespołów (chłopce te są o dobre 10 lat młodsze niż my, więc...), ani świeżutkich oper mydlanych, gdzie po raz kolejny opowiadana jest ta sama historia (najzwyczajniej nam szkoda czasu na rozwlekłe historie, które i tak skończą się na saranghe, czytaj miłości, choć oppa nie szanuje). Mimo to od czasu do czasu lubimy sobie odpalić Super Junior i powspominać stare dobre czasy.

niedziela, 4 grudnia 2016

Uczenie angielskiego w Chinach - ANEGDOTKI Z CHIŃSKIEJ SZKOŁY


Nasza kariera nauczycielska niedawno dobiegła końca. Nie mówimy, że na zawsze, bo może się okazać, że nie zniesiemy "dobrej zmiany" i trzeba będzie opuścić Polskę :P. Może chęć pomieszkania w Tajlandii, Wietnamie, a może nawet i Japonii będzie zbyt silna, by nie zacisnąć zębów i nie wrócić do tej pracy. A może po prostu kiedyś zmienimy tylko język i będziemy uczyć chińskiego w Polsce? Czas pokaże...

sobota, 26 listopada 2016

Gardens by the Bay - kosmiczne ogrody w Singapurze oraz niewiarygodne przygody w kasynie


W poprzednich wpisach o Singapurze zwiedzałyśmy już China Town i jego smaczki (Singapur China Town i święte krowy) oraz ogromne oceanarium z milusimi płaszczkami (oceanarium w Singapurze). Piękne to były miejsca, piękne to państwo-miasto, niestety taka już rola turistena, że trzeba jechać dalej! Przed powrotem do Malezji została nam jeszcze jedna wyborna atrakcja - Gardens by the Bay, czyli futurystyczny ogród! Brzmi dobrze? Idziem!

wtorek, 22 listopada 2016

Beznadziejne koreańskie kosmetyki? 5 największych porażek (edycja makijaż)


Azjatyckie kosmetyki pielęgnacyjne podbijają nasz rynek. Całkowicie odmienne podejście do pielęgnacji sprawia, że zwykłe po prawdzie kosmetyki, wydają nam się niesamowitą receptą na azjatyckie piękno. Azjatyckie kosmetyki kolorowe są znacznie mniej popularne. Dlaczego tak jest? Makijaż zachodni znacząco różni się od tego, promowanego na Dalekim Wschodzie. Tamtejsza kolorówka jest więc całkiem inna i najzwyczajnie przegrywa u nas z amerykańskimi czy europejskimi konkurentami. W zasadzie triumfy święcą jedynie kremy BB. Oczywiście część kosmetyków jest popularna, gdyż jest za słodka by ich nie kupić ->->-> o opakowaniach poczytajcie tutaj.


sobota, 19 listopada 2016

5 najobrzydliwszych chińskich przekąsek

https://www.youtube.com/watch?v=8OMT6X8BNdM

Chiny to wielki kraj. Kraj wielu możliwości i wielu kuchni. Każdy region oferuje mnogość dań dla niego charakterystycznych, zarówno pysznych, jak i paskudnych. Pisałyśmy już kiedyś o prawdziwym obliczu chińskiej ulicznej kuchni --> chińska kuchnia w wersji ekstremalnej. Jeśli nadal wierzycie w kurczaka obtaczanego w kokosie czy kaczkę na gorącym półmisku, ten tekst jest dla Was! Zapoznacie się z kilkoma najbardziej osobliwymi i najbardziej obrzydliwymi przekąskami. Nie są to atrakcje turystyczne do znalezienia gdzieś na nocnym targu raz w tygodniu, a przysmaki, które każdy szanujący się Chińczyk poważa i spożywa (a przynajmniej większość). Smakołyki dostępne w osiedlowych sklepikach, ulicznych budach i w supermarketach. Gotowi na osobliwości i kurioza?

poniedziałek, 14 listopada 2016

Księżniczka w Chinach? Spotkanie w sekretnym domku!


Wiele już było na naszym blogasku konwentów mango i amino, tea parti oraz innego typu lolyckich wygibasów. Być może jesteście już tym znudzeni, a być może nadal jest w Was chęć oglądania naszych kiecek. My nie jesteśmy znudzone NIGDY i dlatego już dziś, już teraz kolejna część LOLYCKIEGO BAŁNSU!

piątek, 11 listopada 2016

Święto Singli i miliardy juanów w jeden dzień, czyli jak się robi biznes w Chinach

http://www.yourtango.com/2013198581/11-11-2013-singles-day-china-5-things-you-need-know

Dziś data nie byle jaka, bo 11 listopada. Część młodzieży, jak co roku, maszeruje dumnie niosąc polskie flagi i inne hasła na transparentach. Inni cieszą się, że nie trzeba zrywać się o świcie do roboty czy do szkoły. Niektórzy płaczą, bo Biedronka zamknięta, a mają nieodpartą ochotę na Cheetosy serowe. W Chinach natomiast  odbywa się zakupowa histeria z okazji... ŚWIĘTA SINGLI, z chińska Guanggun Jie (光棍节). O co chodzi?!

poniedziałek, 7 listopada 2016

Dlaczego chciałyśmy mieszkać w Chinach?

http://www.budowle.pl/budowla,wielki-mur-chinski

Trzy lata w Chinach i bardzo wiele narzekań... to wszystko prawda. Z jakiegoś jednak powodu zdecydowałyśmy się tam wyjechać. Nikt nas nie przymusił. Ba! Gdy dowiedziałyśmy się, że wyjeżdżamy, byłyśmy najszczęśliwsze na świecie. Jeśli więc myślicie, że wysłano nas do kołchozu, to ta notka może nieco zmienić Wasze postrzeganie świata.

Zadajmy sobie zatem jedno ważne pytanie. Dlaczego, tak właściwie, pojechałyśmy do Chin?

czwartek, 3 listopada 2016

Chińskie Halloween - HITY Z TAOBAO



Halloween to święto przetransportowane do Chin z Ameryki. Nie ma nic wspólnego, z chińskim świętem zamarłych Qing Ming Jie które odbywa się na wiosnę. Zaadaptowana została jedynie sfera wizualna i, podobnie jak Boże Narodzenie, jest to kolejna okazja do naprodukowania gadżetów i zwiększenia sprzedaży czegokolwiek z okazji halloweenowej promocji. Miasta są więc hojnie udekorowane, jednak czasami może się okazać, że piękna maska wilkołaca, którą dostał nasz dzieciaczek na ulicy, jest tak naprawdę reklamą piwa, albo i nawet samiuśkiego bai jiu!

niedziela, 30 października 2016

7 powodów, przez które opuściłyśmy Chiny


Dłuuuugo zbierałyśmy się do tej notki... Miałyśmy ją napisać od razu, gdy tylko nasz samolot uderzył o glebę na lotnisku w Warszawie. Czasu było wiele, gdy leżałyśmy na kanapach w swoich domach rodzinnych, grzejąc stare kości przed kominkiem. Mogłyśmy kreślić wpis, gdy zajmowałyśmy się szeroko pojętym nicnierobieniem i załatwianiem powrotu na studia. Cóż z tego, skoro nie było chęci? Niechętnie wracamy myślami do pobytu w Chinach, gdyż nadal jawi się nam on jako traumatyczny. Każdy, kto jeszcze ma siłę nas słuchać, może się dowiedzieć, że Chińczyki są wstrętne, oszukańcze i się nie myją. Keczup regularnie krzyczy, że na co jej ten chiński, skoro nigdy w życiu nie chce mieć do czynienia z tymi ludźmi! Katarzyna jest bardziej oszczędna w nienawiści, ale Chińczyki też nie raz zalazły jej za skórę.

środa, 26 października 2016

Hinduska dzielnica w Kuala Lumpur - jadło, zakupy i urynoterapia po malezyjsku.




Bardzo kochamy stolicę Malezji, Kuala Lumpur. Tak wiemy, Malezja ma wiele innych pięknych zakątków, wyborną naturę i wyspy, tak się jednak składa, że jesteśmy fankami wielkich metropolii. Może to dziwne, bo za każdym razem, gdy jesteśmy na jakiejś imprezie podróżniczej, słyszymy "miasta trzeba omijać i jechać na prowincję", "jedźcie do dobrych ludzi we wioskach", "oglądajcie naturę, a nie metropolie". A nam się właśnie miasta podobają, uważamy, że są trve i również mieszkają w nich dobrzy ludzie (może z wyjątkiem naszego Guangzhou). Z tego właśnie powodu, oto jesteśmy w Kuala Lumpur w dzielnicy indyjskiej i jemy śniadanie w porządnej budzie.

czwartek, 20 października 2016

Nie pojadę, bo nie! Chińskie taksówki, czyli o trudach podróżowania w Chinach.


去哪儿啊?- w wolnym tłumaczeniu "gdzie jedziem?"

Czy tego chcemy czy nie, trzyletnie życie w Chinach zaowocowało pewną wiedzą i doświadczeniem życiowym. W związku z tym ludzie często pytają nas o różniste zagadkowe kwestie. A czy Chińczyki plują? A czy dzieci robią pod siebie? A czy żyją za miskę ryżu? A czy tanio czy drogo? A czy warto jechać? Zawsze chętnie rozwiewamy ludzkie wątpliwości i z tej okazji postanowiłyśmy stworzyć kilka wpisów o charakterze praktycznym. Pisałyśmy już kilka razy o oszustwach, na jakie jest się narażonym w kontaktach z Chińczykami, lecz dotyczyły raczej życia codziennego, czy to burd w pracy czy włamów do mieszkania czy napadów (tak, to jest właśnie życie codziennie w Chinach). Dziś coś, co może Wam się przydać w podróży, a mianowicie - jak korzystać z chińskiej taksówki! Czy drogość? Czy bezpieczne? Czy łatwe w obsłudze? Oczywiście nie zabraknie też chińskich przekrętów taksówkowych, bo tych jest wiele i jakież pomysłowe!

niedziela, 16 października 2016

Dwa miliardy Chińczyków? Co na to Chińska Partia Komunistyczna - o polityce jednego dziecka i aborcji w Chinach




Staramy się, żeby nasz blog nie poruszał tematów politycznych i może tylko z raz wyrwało nam się "dupa Duda". Mimo to, mieszkając w Chinach, pilnie śledziłyśmy polską scenę polityczną, głosowałyśmy w  konsulacie i wracając do Polski liczyłyśmy, że te wszystkie jajca, o których czytamy, to jednak jajca. Tak poważnie, to nie mieściło nam się to wszystko w głowie. I dalej nie mieści. A najbardziej nie mieści nam się w głowie to, że wyjechałyśmy z, w sumie, fajnego kraju, a wracamy do jakiejś smutnej, komunistyczno-naziolskiej rzeczywistości, która traktuje obywateli przedmiotowo (jest nawet reżimowa telewizja!). Dlatego dzisiejszy wpis będzie naszym małym wkładem w #czarny protest oraz, oczywiście, co nieco o głupocie Chińczyków (w tym przypadku chińskiej władzy).

1. Polityka jednego dziecka


Każdy słyszał, że Chińczycy mogą mieć tylko jedno dziecko. To prawda taka sama jak to, że Chińczyk żyje za miskę ryżu i je psy. Nawet w szkole tego uczyli! Pojawia się kolejne pytanie, dlaczego tak jest? Skąd się wzięła owa dziwaczna polityka? Narzucili ją komuniści, a może już któryś z licznych cesarzy wpadł na ten genialny pomysł?


środa, 5 października 2016

Szyfonowe ciasto i woda z nosorożca! Z wizytą w malezyjskim markecie na zadupiu


Na naszym blogu co jakiś czas pojawiają się wątki kulinarne. Na pewno wiecie już, że nie poważamy za bardzo kuchni kantońskiej (drastyczne przyczyny niechęci tutaj), nie lubimy też glutaminianku sypanego hojnie do chińskiej strawy. Uwielbiamy za to jadło Azji Południowo - Wschodniej. Tajlandia, Malezja, Kambodża, Wietnam... ACH, jadłoby się i jadło! Tym razem los rzucił nas jednak w miejsce, gdzie znalezienie jadłodajni równało się cudowi wszechświata, a do najbliższego markietu szło się godzinę. Cóż, domek w dżungli i prywatna plaża równa się brak infrastruktury turystycznej. Jak wyżywić się, kiedy nie ma nic? Zapraszamy Was do wiejskiego marketu gdzieś na malezyjskim wybrzeżu!

piątek, 30 września 2016

Zdjęcia miesiąca WRZESIEŃ 2016


Kolejny miesiąc ma się ku końcowi. Poranki stają się coraz zimniejsze, dzieci zbierają kasztany, w TVN leci Azja Express (mocno cierpimy, że nie wysłano uczestników do Chin), a w Rossmanie zaczyna się promo -49%. Czas leci, Nasi Drodzy! Z tej okazji postanowiłyśmy uraczyć Was nowym zestawem zdjęć z cyklu ZDJĘCIA MIESIĄCA! Zapraszamy!

wtorek, 27 września 2016

Herbata z serem i zdjęcie z Misako Czan - nasz ostatni konwent mangowy w Chinach


Chińskie konwenty mangowe były jedną z naszych ulubionych atrakcji. Nie tylko dawały możliwość popatrzenia sobie na chińskich mangozjebów, podlansowania się wśród miejscowych lolit, czy zmacania nowych sukienek. Chińskie imprezy są droższe niż polskie, ale przyciągają przeogromne rzesze fanów. Dzięki temu konwenty, jak wszystko w Chinach, można zorganizować z wielkim rozmachem. Wydarzenia tego typu są więc bardzo często okazją do spotkania japońskich celebrytów i celebrytek, także tych lolicich. Dzięki temu mogłyśmy spotkać wiele sław, nie wydając jednocześnie milionów monet na jeżdżenie na podlansowane imprezy w dziwnych miejscach świata.

Nasz ostatni konwent przed wyjazdem do Polski był bardzo udany i dodatkowo przyniósł nam kawaii focie ze słynną MISAKO CHIAN! Ambasadorką stylu lolita i ikoną mody (oczywiście w naszych dziwacznych kręgach). Nie, żebyśmy były jakoś specjalnie zajarane jej osobą, czy też spragnione foci   z kawaii królową. Po prostu zdjęcia ze sławami trzeba mieć. I tyle.

sobota, 24 września 2016

Transwestyci, pieniądze i dziobaki, czyli jak trafić na Almost Paradise



Blogaś nasz opowiada po prostu o wszystkim, co u nas słychać. O życiu w Chinach, podróżowaniu, srogich przeprawach z pracodawcami, paskudnych ryjach chińskich dzieci, sukienkach i wesołych imprezach w owych sukienkach. Nigdy nie chciałyśmy ograniczać się tematycznie i decydować się na przykład na bloga o azjatyckich kosmetykach, czy też modzie. W związku z tym, prócz grupy naszych stałych czytelników (<3<3<3), trafiają się i ludzie bardzo randomowi. Zazwyczaj osobistości te trafiają do nas wyszukując banalne hasła typu: praca w Chinach, nauczanie angielskiego, azjatycka pielęgnacja, Tajlandia, Wietnam, Chiny i tak dalej. Czasami jednak okazuje się, że na Almost Paradise można trafić bardzo przypadkowo ;).

Oto 5 naszych najbardziej ulubionych haseł, pod którymi ktoś wyszukał naszego bloga. Niestety nie mamy print screenów, bo nie pomyślałyśmy, żeby je kolekcjonować, ale myślę, że znacie nas na tyle długo, by uwierzyć nam na słowo.


niedziela, 18 września 2016

Londyn alternatywnie: spacer po Camden Town

"Czarny, czarny chleb i czarna kawa
opętani samotnością,
myślą swą szukają szczęścia,
które zwie się wolnością! "

To pieśń, której często muszą wysłuchiwać nasi kolejni współlokatorzy z różnistych dziwacznych krajów, gdy tylko najdzie nas sentyment na wspominanie młodości, bądź zabawę w kinderpunków. Keczup od zawsze wierzyła w bycie goth, choć czasem objawiało się to miłością do norweskiego black metalu, buzdyganów i biegania po lasach. Katarzyna ma inne mroczne tajemnice. Jako prawdziwny kinder punk jarała się Pidżamą Porno i nosiła sztruksy z naszywkami. "Muzyka przeciw rasizmowi" i inne wzniosłe hasła nadal trafiają do jej wrażliwego serduszka i sprawiają, że ma ochotę kopać kosze i walczyć z globalizacją. K.K. jako dobra i wierna przyjaciółka zawsze wspiera jej sentymentalne wypady i zawsze z wielką radością wbija protestować przeciwko jakiemuś szczytowi NATO. Można zostać panią przedszkolanką i uczyć chińskie dzieci, ale punk, to coś, co ma się w sercu!

wtorek, 13 września 2016

OMG, świecę się jak... Azjatycka pielęgnacja cery mieszanej, tłustej i trądzikowej. Koreańskie i japońskie pianki do mycia twarzy.


Czas na kolejną już notkę poświęconą azjatyckim kosmetykom. Tym razem Keczup odpowie na pytanie, co koreańskie i japońskie firmy oferują posiadaczkom cer mieszanych, tłustych oraz trądzikowych. Niestety tak się złożyło, że facjata jej właśnie do takich należy. Zazwyczaj mieszana, w Chinach idąca w kierunku tłustej (na szczęście Chiny baj baj) oraz z tendencją do trądziku. Pryszcze lubią wyskakiwać co i rusz, zostawiając po sobie czerwone ślady, które potem goją się miesiącami, ogółem straszna bieda. Gęba jej świeci się ciągle, makijaż spływa (pomaga tylko magiczny sprej utrwalający makijaż), powieka natomiast jest tak tłusta, że malowanie oczu to dramat i nędza (nawet wodoodporny tusz Better than sex utrwalony setting sprejem Urban Decay rozmazał się wszędzie, tworząc efekt pandy!). Nie jest lekko. 

środa, 7 września 2016

Spóźnione zdjęcia miesiąca SIERPIEŃ 2016

Cześć czołem! Przypomniałyśmy sobie ostatnio, że w ferworze podróży, pakowania i przeprowadzki, zapomniałyśmy o sierpniowych zdjęciach miesiąca! Czy jesteście gotowi na nową porcję kuriozów prosto z Chin?

1. W Chinach bardzo ważne jest wychowanie małego obywatela w duchu patrotyzmu. Wszyscy przecież wiedzą, które państwo jest najpotężniejsze, najwspanialsze i najlepiej płynie ku Czerwonemu Wschodowi. Halo, w końcu to Państwo Środka, chińskie znaczki nie kłamią! Z tego powodu, dzieci w przedszkolu często wykonują różnego typu prace plastyczne, mające ukazać ich miłość do ojczyzny. Króluje miniaturowe Zakazane Miasto, rakiety kosmiczne, a poniżej widzimy symboliczny obraz Chin jako ryżowej potęgi! Napis, w wolnym tłumaczeniu, brzmi - kocham Cię, Chiny!


niedziela, 4 września 2016

Tak się bawią lolity w Europie! Wicked and Whimsy w Londynie, czyli lolycka impreza roku.



Jak może wiecie lub nie wiecie, ostatnio wróciłyśmy z kilkudniowej wycieczki do Londynu. Czy pojechałyśmy tam zrobić sobie turystyczne zdjęcie z Big Benem? Wypić cydr o jakimś kosmicznym smaku? Zrobić szalone zakupy w funciaku? Też, lecz głównym powodem była największa lolycka impreza w UK, czyli Wicked & Whimsy. 

czwartek, 1 września 2016

Opuszczamy Chiny, czyli jak wygląda przeprowadzka na drugi koniec świata. Przesiedlamy mienie, pakujemy kontenery i inne bajery.


Widmo przeprowadzki spędzało nam sen z powiek już od dawna. Jawiło się jako koszmar gorszy nawet niż chińskie dzieci i chińska kuchnia razem wzięte! Było to lat temu trzy, gdy wylądowałyśmy na lotnisku w Guangzhou z dwiema walizkami i głowami pełnymi ideałów. W jaki sposób walizeczki te rozrosły się do mieszkania zagraconego na amen, tego nie wie nikt...
- Pani! - krzyczała Katarzyna. - Ja nie wiem, czy nie lepiej mi tu zostać niż przenosić to wszystko do Polski!
- Nigdy! - oburzała się Keczup. - Już wolę całe to badziewo wywalić, niż tu zostać!
Niestety nie było to aż takie badziewo, a nasze lolyckie szafy, czyli sukienki oraz liczne grono spódnic, koszul, butów, torebek, biżuterii, ozdób na czerep i innego typu dobra.

Postanowiłyśmy, trzeba to wysłać! 

czwartek, 11 sierpnia 2016

Ryba z zębami, ośmiornica - monstrum i miłe płaszczki - wizyta w prawdopodobnie najlepszym oceanarium świata, S.E.A. Aquarium w Singapurze


Singapur - miasto przyszłości. Można zobaczyć tu najwyższe wieżowce, najdroższe hotele, najczystsze ulice i najbardziej zadowolonych z życia ludzi. Jest jeszcze jedna naj rzecz. Największe oceanarium świata! I tą właśnie atrakcję postanowiłyśmy odwiedzić tegoż dnia. Plan zakładał - wstajemy rano, 9 najpóźniej, jedziemy na wyspę Sentosa, tam oglądamy akwarium i inne zabudowania, a potem jeszcze Little India, dzielnica arabska i parę pomniejszych zobowiązań. Prawie się udało... Niestety śpiąc w najtańszym hotelu, należy przygotować się na pewną niedogodność. Brak okna. Brak ten powoduje ustawiczną ciemność, także kiedy budzik dzwoni o dziewiątej, a Ty widzisz wokół siebie mrok i zło, myślisz - toż to środek nocy musi być i beztrosko śpisz dalej.

piątek, 5 sierpnia 2016

Pierwszy dzień w Singapurze - święte krowy, szaleństwa Chinatown, kawaii wieżowce i rozpusta, której nie było


W KOŃCU! W końcu możemy powiedzieć, koniec z chińskimi dziećmi! YAAAY! Katarzyna prawie umarła, robiąc dwa letnie obozy, czyli spędzając upojne dwa tygodnie po pięć godzin dziennie z naszymi małymi przyjaciółmi. Keczupowi natomiast tak się poszczęściło, że ostatniego dnia dostała całkiem gratis pięć godzin zastępstw, ach! Co za radość! Nic to, przeżyłyśmy ten ostatni tragiczny dzień (ostatnie dwie lekcje, ostatnia godzina, ostatnie 15 minut z dziećmi, DASZ RADĘ!) i jeszcze tego samego dnia w nocy podrałowałyśmy na lotnisko w naszym Głandzo. Nie obyło się bez drobnych problemów, jak przewalenie całego mieszkania w poszukiwaniu paszportu Keczupasa oraz kantoński pan drący się na cały autobus, ale NIC TO! Lecimy do Johor Bharu, czyli miasta na samiuśkim południu Malezji. Dlaczego tam? Proste, tam już prawie Singapur!

niedziela, 31 lipca 2016

Bez cenzury: CHIŃSKA IKEA

IKEA to szwedzki sklep meblowy, który święci triumfy na całym świecie. Tanie, ale całkiem przyjemne i nowoczesne projekty. Model sklepu rodzinnego, a także bardzo otwarte podejście do klienta (w IKEI możesz wypróbować wszystkiego) sprawia, że zakupy tam są naprawdę przyjemne. Skandynawski gigant meblowy otworzył też kilka sklepów na terenie Chin. Jeden z nich znajduje się w naszym mieście. O tym, jak Chińczycy wykorzystali strategię marketingową IKEI krążą legendy. Czy słyszeliście może jakieś? Jeśli tak, to możecie je skonfrontować z naszym filmikiem.


wtorek, 26 lipca 2016

Hity z Taobao! Co można założyć na łeb? - dziwaczne nakrycia głowy.

Jako, że lolita jest w zasadzie stylem dość dziwacznym i umówmy się, nie do końca standardowym, to bardzo często poszukujemy dość ekscentrycznych dodatków do naszych stylizacji. Nie wahamy się przed założeniem na czerep wielkiej korony, zakupem torebki w kształcie truskawkowego mleka, czy też przyczepienia sobie do peruki wielkiego nietoperza. A.... właśnie... posiadanie peruk wydaje nam się oczywiste i jak najbardziej normalne. Ba! Normalnym wydaje nam się również zainstalowanie na czerepie modelu statku pirackiego. Jednak są pewne rzeczy, których na łeb nie założymy. Chcecie zobaczyć, co wyszperałyśmy na Taobao tym razem?

*Wszystkie zdjęcia pochodzą z Taobao.com*

Wszystko zaczęło się niewinnie. Taobao ma zwyczaj pokazywania ciekawych aukcji, które są proponowane na podstawie tego, co wcześniej oglądałeś. Więc im dziwniejsze aukcje są w historii, tym bardziej staczasz się w dół... 
Co było pierwszym kamyczkiem w lawinie? KOTEK. Zawsze zaczyna się od jakichś milusich i mięciusich kotków....

niedziela, 24 lipca 2016

Zdjęcia miesiąca - LIPIEC 2016

Ten miesiąc zaobfitował w tak wiele dziwactw, że długo zastanawiałyśmy się, co wybrać. Ujrzycie i zdjęcia dość szokujące i zabawne i zwyczajnie DZIWNE. Tacy są bowiem nasi najmilsi PRZYJACIELE CHIŃCZYCY <3. Zaczynamy!

1. Karol Keczup dostała kolejną fuchę w przedszkolu. Raz w tygodniu pięć lekcji po dwadzieścia minut, a płacą stawkę dwugodzinną, nie może być lepiej! Przedszkole jest oczywiście burżujskie i wypasione, a uczą się w nim wyłącznie ładne dzieci (serio, jakieś czary!). Jakie było zdziwienie Keczupa, gdy wchodzi do sali czterolatków, a tam TO. Gazetka ścienna o zwierzątkach.

czwartek, 21 lipca 2016

Obrzydliwe zwyczaje Chińczyków

http://www.chinaskinny.com/blog/chinas-fast-changing-food-god/

Hej ho! Dziś akurat wypadł ten smutny dzień, kiedy zmuszone zostałyśmy do wyjścia na zakupy do (wydawałoby się zachodniego) supermarketu Karfur. Wizyty te wywołują w nas pewien niesmak z uwagi na:
a) brak zjadliwego jedzenia
b) sromotne ceny w przypadku pojawienia się czegoś zjadliwego
c) obrzydliwe zachowania Chińczyków
Niestety punkt ostatni obrzydza nam nie tylko zakupy, ale też przejazdy metrem (na myśl o przejażdżce w godzinach szczytu robi nam się słabo, jeśli chcecie wiedzieć więcej oto film o trudach podróżowania  --> chińskie metro ciężkie) czy codzienne życie w Chinach. Eeeee, przesadzacie, mogłoby się wydawać. Nie może być aż tak tragicznie. Chińczyk też człowiek! Nie? Poczytajcie :).

sobota, 16 lipca 2016

Jeszcze więcej kotków! Kocia kawiarnia w Chinach.


Kocie kawiarnie to modna ostatnio inicjatywa w świecie, pomysł prosty, a jakże genialny! Wpuszczamy do kawiarni kilka kotków, następnie miłośników kotków, jedni i drudzy są zadowoleni, miłośnicy kupują jadło i napoje, a właściciel zarabia, haha! Nie każdy bowiem miłośnik kotków może sobie pozwolić na takiego przyjaciela z różnistych powodów, od miernych warunków mieszkaniowych, brak czasu, częste wyjazdy, aż po alergie. Potężną alergię na sierść kota ma Katarzyna, zażyła więc przez wizytą potężną dawkę leków. Keczup Karol uczulenie ma mniejsze, ale ma (efekt zabawy w tzw. pierdzenie z kota w młodości), leków nie brała, bo przylazła prosto z pracy w przedszkolu. Być może pamiętacie, że w naszym mieście Guangzhou kawiarnie takie są dwie. Jedną odwiedziłyśmy już jakiś czas temu (zainteresowanych odsyłamy tutaj ---> kotki kotki więcej kotków), na kolejną czas nadszedł teraz! 

środa, 13 lipca 2016

Sposób na tanie kosmetyki, czyli wielki kosmetyczny haul - Innisfree, Tonymoly i inni przyjaciele.


Nadszedł leniwy, wakacyjny czas, większość lekcji się już pokończyła (tu Katarzyna boleje, bo czekają ją jeszcze upojne chwile na letnich obozach) i możemy zająć się sprawami niezobowiązującymi. Segregujemy sukienki, planujemy podróże i piszemy blogaska. Ostatnio było i o lolicie i o wypoczynku w Tajlandii, czas na notkę kosmetyczną!

poniedziałek, 11 lipca 2016

Jedziemy do Chiang Rai - Biała Świątynia, mistyczne jajca oraz najbardziej wypasiony kibelek świata



Nasz blogaś z niewiadomych powodów traktuje Tajlandię po macoszemu i praktycznie nigdy nic o niej nie piszemy. Nie wiemy, czemu się tak dzieje, bo Tajlandia jest jednym z najwspanialszych krajów, w których miałyśmy przyjemność się bawić. Byłyśmy w niej dwa razy i w ogóle nie nasyciło to naszego apetytu. Wręcz przeciwnie - sprawiło, że zapragnęłyśmy tam zamieszkać choć na kilka miesięcy.  A jak nas znacie... na pewno dopniemy swego. Pytanie tylko kiedy ;
Tajlandia ma bardzo wiele do zaoferowania. To nie tylko głośne i słynne plaże dla zboczeńców, czy szalony Bangkok, w którym możesz odkryć rzeczy dziwniejszy nawet niż w samiuśkim Tokio. Tajlandia to też równiny Kanczanaburi, ruiny starożytnych miast i dzika północ. I to północ Tajlandii była jednym z celów naszej tegorocznej zimowej podróży. 

wtorek, 5 lipca 2016

ANIME ZONE - królestwo mangi i anime! Wizyta w chińskim centrum handlowym.

Czy pamiętacie może nasz suuuuper stary wpis sprzed lat, gdzie jaramy się centrum handlowym o wiele mówiącej nazwie COMIC CITY? Jeśli tak to gratulujemy! Jesteście z nami już TRZECI ROK! Jeśli nie, polecamy zobaczyć te cuda tutaj --> HOT MODA & SHOPPING

Ostatnio stopy nasze zawędrowały tam ponownie. Nie, że nie odwiedziłyśmy tak szałowego przybytku przez całe trzy lata. O nie! Mieści się ono przy jednej z ważniejszych stacji przesiadkowych metra Guangzhou, więc często jadamy tam lancze czy obiadki, gdy wracamy nieżywe z pracy i nie chce nam się gotować czy znowu iść do Family Martu po świńskie curry odgrzewane w mikrofalówce. Tym razem jednak udałyśmy się do Comic City celem nagrania filmiku!


A oto i on!



sobota, 2 lipca 2016

CK niejedno ma imię! O chińskich podróbach Calvina Kleina z Taobao, czyli jak być stylowym za grosze.



Notki o Taobao wyjątkowo Wam się podobają, tak więc mamy kolejny HIT! Co tu dużo mówić... Chiny nadal słyną z podrób. Można tu kupić podróby luksusowych torebek, które są identyczne z oryginałami i mimo, że nie prawdziwe, to kosztują po kilkaset albo i ponad 1000 zł (sic!). Można też kupić podróby szminek NYX, które oryginalnie kosztują bodajże ze 30 złociszy. Rynek podrób jest ogromny i często nie wiadomo, czy coś jest podróbą, czy jest wyprodukowane w tej samej fabryce po godzinach, czy zwyczajnie skradzione z taśmy produkcyjnej...

Kiedy prowadziłyśmy szoping service (pomoc przy kupowaniu) z Taobao, naoglądałyśmy się różnych niesamowitych rzeczy. W tym wspaniałych jakościowo majtów Calvina Kleina za 5 zł sztuka. Gdy teraz z ciekawości oglądałyśmy różniste rzeczy na T. okazało się, że... że Calvin niejedno ma imię!

środa, 29 czerwca 2016

Kraina tysiąca świątyń, miliona złotych Buddów i najlepszych bagietek - pierwszy dzień w Luang Prabang (Laos wita!)


Po serii wpisów o oszustwach, haniebnych zachowaniach Chińczyków i licznych nieprzyjemnościach, postanowiłyśmy zmienić nieco kurs naszego blogasia. Nauczanie dzieci zbliża się już powoli ku końcowi (2 tygodnie w porywach do miesiąca, JEEEE!), a myśli nasze zaprzątają już sprawy wakacyjne, ha! W związku z tym dzielimy się dziś kolejną częścią naszej zimowej bakpakierki, tym razem czas na Laos!

czwartek, 23 czerwca 2016

Chińczyk ukradł moje pieniądze - praca nauczyciela angielskiego, ZAROBKI i oszustwa

Ostatnio dość dużo piszemy o pracy. Jesteśmy na etapie odliczania do wyjazdu i powoli przetrawiamy dwa lata pracy jako nauczycielki angielskiego w Chinach, tak więc nagromadzenie notek i filmików dopiero się pojawi. Będzie i o dobrych i o złych stronach. I troszkę porad dla początkujących.

Dzisiaj zajmiemy się kwestią, która wydaje się być dla Was najciekawsza - pieniędzmi. Czy w Chinach można dobrze zarobić? ILE? GDZIE? Na wszystkie te pytania odpowiada ten filmik i prosimy o obejrzenie go przed przejściem do kolejnej części notki...


niedziela, 19 czerwca 2016

Koreańskie kosmetyki - edycja kawaii, wielka bitwa!


Koreańskie kosmetyki coraz szerzej i śmielej rozprzestrzeniają się po świecie. Czy to zasługa ich wspaniałych właściwości pielęgnacyjnych? Powiew nowości prosto z Azji? Entuzjastyczne recenzje blogerek i jołtuberów? Pewnie też, lecz powiedzmy sobie szczerze... Któż nie kocha KAWAII OPAKOWAŃ? XD

piątek, 17 czerwca 2016

Zdjęcia miesiąca: CZERWIEC 2016 - Kto dzieciakowi zabroni?!

Kolejna z cyklu, krótka notka ze zdjęciami uchwyconymi gdzieś na ulicy, w metrze, czy ogółem w życiu codziennym. Zdjęcia zrobione komórką i czasami wielce szybko, tak więc jakość bywa straszliwa, ale o przekaz tu chodzi!

1.  - Mamo, ja chcę być tygrysem! - powiedział chłopiec do swojej matki.
- Ależ nie ma najmniejszego problemu synku - odpowiedziała.
Tylko zakładamy, że tak się stało, ale chłopiec paradował tak o, po prostu. Skąd wiemy, że nie wracali z przedstawienia, czy czegoś tam? Otóż jedli w tej samej restauracji i miałyśmy okazję podziwiać ich dłużej. Prawdopodobnie mógłby też paradować z majtkami na głowie i matka by mu pozwoliła. Taki typ rodzica. Wielki pozytyw, że mimo wszystko wybrał tygrysa i to na dodatek białego!

wtorek, 14 czerwca 2016

Mokra szmata, tajfuny i palmy. Pogoda w naszym Guangzhou, czyli jak żyć w klimacie subtropikalnym?


Mieszkamy w Guangzhou, czy jakby to powiedzieć bardziej międzynarodowo, w Kantonie. Jest to jedno z największych miast w Chinach. Największe miasto Południowych Chin. Leżące bardzo blisko Hongkongu. Na Zwrotniku Raka. Klimat: subtropikalny. 

piątek, 10 czerwca 2016

Nauczycielska dola - maluszki, czyli o tym, jak prowadzić wojnę podjazdową z czterolatkiem.



Jak wiecie obecnie nauczamy dzieci, by mieć z tego miliony pieniędzy. Co prawda wszystkie te miliony pieniędzy od razu wydajemy, żeby wynagrodzić sobie trudy i stresy życia, ale zawsze będziemy mogły powiedzieć, że kiedyś byłyśmy bogate. Nie przyjechałyśmy tu jednak uczyć dzieci. Początkowo studiowałyśmy język chiński i byłyśmy na tyle szalone, że nawet po roku mieszkania tu, nadal byłyśmy zakochane w chińskiej kulturze. Postanowiłyśmy zrobić wszystko, by tu pozostać. Padło na uczenie dzieci, bo... no to najprostsza praca, a przynajmniej najłatwiej ją dostać. I to tylko na chwilę, bo i tak trzeba będzie wracać niebawem do Polski. A poza tym...

Co tam takie dzieci? No co mogą takie małe dzieci?

środa, 8 czerwca 2016

LOLITA PARTY HARD, czyli jak się bawią chińskie lolity część kolejna. Bałnsy w Sheratonie i jemy pizzę na czas!


Czas na kolejną notkę z cyklu "Lolita fashion w Chinach"! Jak może wiecie, w Chinach lolita ostatnio zyskuje na popularności coraz silniej, co wiąże się z różnego typu wyśmienitymi eventami. Każdy mangowy konwent obfituje w atrakcje sticte lolicie, takie jak pokazy mody, stoiska firm czy spotkania z ciekawym człowiekiem (czyli japońską modelką Kimurą U), a zdarzają się i imprezy bardziej okazałe i stylowe. Tym razem przyszło nam uczestniczyć w Tea Party na około 100 osób, a więc dość spore. Zapraszamy zatem na party!

niedziela, 5 czerwca 2016

Koreańskie kosmetyki - 5 hitów Katarzyny



Wyjazd do Chin bardzo zmienił pielęgnację naszej skóry. I nie chodzi tu o dostęp do koreańskich kosmetyków, bo już w Polsce je sobie kupowałyśmy. Zmiana naszej pielęgnacji została najzwyczajniej wymuszona. Wymuszona? Przez co?

Chiny, a szczególnie ich południe, to całkiem inny klimat. Nasze Guangzhou położone jest na zwrotniku Raka i panuje tu klimat subtropikalny, czyli w skrócie w porze deszczowej w kółko leje, a pomimo tego, że leje to 36 stopni jest temperaturą całkowicie normalną. Spotykamy się więc z tak zwaną "mokrą szmatą". Duża wilgoć i ciągły gorąc były szokiem dla twarzy. Moją gęba, choć zazwyczaj dramatycznie sucha, zaczęła się bardzo zapychać, a nawet wypryszczać! Trzeba było szybko ją ratować i mocniej zainteresować się koreańską pielęgnacją.

piątek, 3 czerwca 2016

Zwiedzamy starożytne wietnamskie ruiny My Son, czyli o najdziwniejszym przewodniku świata oraz o dziobaku Czampa



Na pewno pamiętacie naszą wyprawę śladami Lary Croft i kambodżańskie ruiny. Jeśli nie, to koniecznie przeczytajcie, bo było to spełnienie jednego z dziecięcych marzeń klik klik klik klik.
Kultura angkorska jest bardzo stara, to prawda. W Laosie możemy znaleźć jej zabytki znacznie starsze niż sam Angkor Wat. Nie jest to jednak najstarsza wielka cywilizacja Azji Południowo - Wschodniej.

Kulturą starszą niż khmerska było Państwo Czamów, czyli Czampa, które rozciągało się na obszarze środkowego i południowego Wietnamu.  Nie było to imperium z władzą centralną, a raczej związek niezależnych państewek. Mimo to wyrosło na lokalną potęgę. Co ciekawe  państwo rozwijało się najprężniej między II a XVII wiekiem. I to nie koniec istnienia ich kultury. Co prawda od XV wieku Wietnamczycy silnie dawali się we znaki, aż wreszcie zdobyli stolicę imperium, jednak jeszcze w XIX wieku Czamowie mieli w Wietnamie pewną autonomię. 

sobota, 28 maja 2016

W chińskim teatrze - sztuka teatralna spod znaku yaoi

W Chinach najbardzie doskwiera nam brak rozrywek kulturalnych. Brak? Jak to brak? - zapytacie. Czy nie ma w Chinach kina? Nie ma teatru? Toż jakieś głupoty opowiadacie. Ano są... tylko... głupi bilet do kina kosztuje około 40 zł i nie są to jakieś interesujące nas filmy, a największe hity komercyjne. Dodatkowo Chińczyki w kinie żrom, gadajom i robią wszystko, co przeszkadza człowiekowi się skupić. Mamy w Kantonie przepiękną operę (budynek projektu Zahary Hadid jeszcze Wam pokażemy) i kiedyś silnie podjarałyśmy się "Upiorem w operze", niestety NAJTAŃSZA WEJŚCIÓWKA na jakieś mega najgorsze miejsce kosztowała... 150 zł. Tak więc najczęściej darujemy sobie ukulturalnianie, żyjemy w Internetach i planujemy co będziemy robić, jak już wrócimy do Polski.  

Jednak kilka dni temu Keczup otrzymała od ojca jednego ze swych prywatnych uczniów wspaniałe bilety na spektakl w jakimś dziwnym teatrze. Oczywiście tatko jest sponsorem i mecenasem sztuki, tak więc biletów rzucają mu podobno wiele. I uwaga uwaga uwaga: cena takiego biletu to 170 zł. Nie były to bynajmniej bilety VIP. I nie był to jakiś wypasiony teatr. Ot zwyczajny i malutki.

poniedziałek, 23 maja 2016

Nauczanie angielskiego w Chinach - cienie i blaski pracy nauczyciela

nauczanie angielskiego w Chinach, nauczyciel w Chinach, praca w Chinach

Cześć czołem! Dawno już nie było na blogasiu notki zawodowej, która opowiadałaby o słodkiej doli nauczyciela. Ach, ta radość, gdy możemy nieść kaganek oświaty, gdy możemy do chińskich główek pakować coraz to nowe angielskie słówka. Gdy pod naszym przewodnictwem mały Chińczyk gromko woła "Teacher, I love you!" i rzuca się na nas w radosnym uniesieniu! Tak, to wszystko prawda. Czy to wszystko nie wydaje się Wam tak piękne, że aż podejrzane? ANO WŁAŚNIE....


sobota, 21 maja 2016

Zdjęcia miesiąca - MAJ 2016

Tym razem zestawienie z maja pojawia się wcześniej niż zwykle, ale dzisiaj udało nam się skompletować piątkę faworytów. Tak naprawdę zdjęciami miesiąca i ogółem wydarzeniem miesiąca, są te z ulewy w Guangzhou, która w godzinę zalała całe miasto. Nie ma ich jednak w tym przeglądzie, bo zasługują na osobną notkę, którą to postaramy się poczynić wreszcie w tym tygodniu. Czekajcie, bo naprawdę warto! Widzieliście już zajawkę na naszym Facebooku.



Przechodzimy więc do spraw bieżących;) 

czwartek, 12 maja 2016

Gdzie kupować torebki do sweet lolity? Krótki przewodnik artisto szopera


Było to już jakiś czas temu, gdy na naszym Youtube kanale pojawił się pierwszy filmik z serii torebkowej - super cute słit torebki dla każdej ciastkowej lolity! Czas na notkę, która będzie uzupełnieniem filmu. Co, gdzie, za ile, jak + linki! Pożądacie tej wiedzy? Załatwione!

wtorek, 3 maja 2016

Konwent mangi i anime w Chinach. Podejrzana piwnica, lolicie stoiska i Kimura U znowu w akcji!




Tak wiemy, o konwentach mangu i animu było już na naszym blogasku kilka notek, a konwent jaki jest, każdy wie. Dziś jednak pewne nowum! I to nie byle co, a tak tak FILMIK! Sami zobaczcie, jak wygląda konwent takowy w Chinach! 

sobota, 30 kwietnia 2016

ZDJĘCIA MIESIĄCA: O świniaku bankietowym, byciu księżniczką  i podrzucaniu parówek do jedzenia - KWIECIEŃ

Obiecałyśmy Wam taką serię i jakoś przez wakacje, przeprowadzki i różne cuda, poszło w zapomnienie. Ale wracamy ze zdjęciami z tego miesiąca. Króciutko, bo takie było założenie tego typu wpisów.


1. Absolutny numer jeden to... świniak bankietowy z ciasta. 

Zawsze ponuro szwendamy się po supermarkecie z płonną nadzieją zdobycia pieczywa. Niestety zawsze okazuje się, że średnio jest jadalnie i wychodzimy z pustymi rękami. Choć to dziwne, skoro pieczywo HIGH GLUTEN uśmiecha się tak wesoło. Pewnego razu natrafiłyśmy jednak na prawdziwy hit! Taki oto świniak! Bardzo marzyłyśmy o jego zakupie, niestety w środku nadziany jest czerwoną fasolą. Ale taka wegetariańska wersja świniaka bankietowego jest na pewno na plus!