niedziela, 19 czerwca 2016

Koreańskie kosmetyki - edycja kawaii, wielka bitwa!


Koreańskie kosmetyki coraz szerzej i śmielej rozprzestrzeniają się po świecie. Czy to zasługa ich wspaniałych właściwości pielęgnacyjnych? Powiew nowości prosto z Azji? Entuzjastyczne recenzje blogerek i jołtuberów? Pewnie też, lecz powiedzmy sobie szczerze... Któż nie kocha KAWAII OPAKOWAŃ? XD

Wiadomo, nawet na rynku azjatyckim zdarzają się nudne i wcale nie słodziaszcze pudry, podkłady, czy szmineczki. Zadajmy sobie jednak ważne pytanie. Czy wybralibyście zwyczajny, nudny krem do rąk czy też taki w opakowaniu w kształcie pandusi? Odpowiedzcie sobie SZCZERZE! Chińczycy kochają kawaii rzeczy i różowy ajfon czy breloczek z misiem u pana w średnim wieku nie jest niczym dziwnym. Z tego powodu w każdym centrum handlowym znajdziemy taki oto domek Etude House, firmy będącej liderem w konkurencji KAWAII STUFF.




Wpis ten podzieliłyśmy na kilka kategorii. Kto zostanie zwycięzcą i otrzyma tytuł KRÓLA KAWAII?
Wszystkie zdjęcia kosmetyków pochodzą z Taobao.


ZACZYNAMY!


Kategoria pierwsza - słodkie zwierzątka


Które zwierzątko cieszy się w Chinach największą miłością? Pandusia oczywiście! Widocznie nie tylko w Chinach, bo i Tony Moly postawiło na pandę! Wybielający krem do rąk, który sprawi, że ręce Twe będą tak białe, jakby nigdy słońca i pracy w polu nie widziały!



Z tej samej serii dostępna jest też też baza oraz krem pod oczy, oba w sztyfcie. Proszę zwrócić uwagę na dopasowane pudełeczko z bambusem! Yum yum yum.



Kawaii sowa również jest zwierzątkiem lubianym, tu jako krem do rąk o zapachu jabłka produkcji Etude House (czy widzicie jakiś związek pomiędzy sową i jabłkami?).



Królisie są zawsze na czasie! Tony Moly posiada szeroką gamę wyrobów w królisiowych opakowaniach, tu widzicie perfumy w postaci sztyftu, ale widziałyśmy też perfumowane mgiełki do ciała.


Holika Holika postanowiło pójść pod prąd. Królisie są dla pozerów, krówki to dopiero urocza sprawa. Krem do rąk z serii Milky Cow. Która krówka najbardziej urzekła Twe serce?



Eeee tam krówki, rzekł Etude House, nuuuuuda. My za to mamy całą serię zwierzaków, wszak klient musi mieć wybór! W ten sposób powstał krem do rąk pod postacią pingwina, pandy, foki i... eee... czy wiecie może, czym jest to różowe stworzenie?




Świniak! Karol Keczup bardzo chciała ją mieć dopóki nie dowiedziała się, że ten sleeping pack zawiera autentyczny kolagen pozyskiwany ze świńskiej skóry...


Pandusie nie odpuszczają! To my, to my jesteśmy na samym podium bycia słit i kwaii! Spójrzcie tylko na ten pyszczek i zgadnijcie, cóż to jest.



PUDER! Tony Moly Panda's Dream Clear Pact. Nas kusi!



Pod pudrem warto mieć jakiś krem BB, aby nasze oblicze prezentowało się nieskazitelnie. Cushion BB w gąbeczce od Etude House ma spory wybór różnych zwierzątek.


Holika Holika postawiła na kotki. W okularach!




Konkurencja namber 2 - kawaii owoce

Tu liderem jest firma Tony Moly, która słynie z serii kosmetyków w owocowych opakowaniach. Najsłynniejszym produktem jest pomidorowa maseczka wybielająca w pomidorze, ale możemy wybierać też spośród jabłek, mandarynek, brzoskwiń, jagód, wiśni i wielu wielu innych. Może i średnio to praktyczne, ale jak wygląda na półce w łazience! Prawie jak w warzywniaku XD.





Nie tak dawno pojawili się nowi owocowi przyjaciele, czyli MANGO! Powiedzmy sobie wprost, kto lubi smarować się kremami z filtrem? Palec pod budkę! A gdyby tak był to krem mango? Hmm?



Jest i seria bananowa! Pachnie wybornie!





I na koniec prezentujemy może nie owoc, ale spójrzcie tylko na niego... Najmilszy aloes świata! Czyli krem do rąk z Nature Republic. Przypomina nam się historia, jak to kiedyś w Wietnamie zakupiony został w markiecie liść aloesu za złotówkę, który cała nasza czteroosobowa ekipa używała do smarowania całego cielska XD. Polecamy aloes!




Kategoria trzecia - wytworne jedzenie

Większość opakowań jedzeniowych nawiązuje oczywiście do słodyczy, mamy więc dziesiątki ciasteczek, makaroników, czekoladek, babeczek, lodów i innych przysmaków. Zaprezentujemy coś, co odbiega od tego schematu.

Rzecz, którą pewnie w końcu zakupimy, bo kusi nas BARDZO. Serowy krem do rąk! Zwróćcie uwagę na ten kartonik <3. Jak myślicie, jakiego pożywienia najbardziej brakuje nam w Chinach?



Tint, czyli coś w rodzaju farbki do ust, w kształcie... tak, tak! Butelki wina! Wytrawna myśl techniczna! Chateau Labiotte Wine Lip Tint, oto on.




Słynna jajowa seria Tony Moly, mająca pomóc nam uporać się z rozszerzonymi porami i zaskórnikami na nosie. Jedno z jajców ma nawet żółtko w środku!


I nowość! Sleeping pack (maseczka na noc) Etude House Bubble Tea. Kosmetyk jest zaopatrzony w szpatułkę udającą słomkę oraz pseudo kulki tapiokowe, wypełnione magicznym koncentratem młodości!



I jako ostatni kawaii item, już bez kategorii, prezentujemy domkowe kremy do rąk od Etude House (ciekawostka - nazwa firmy pochodzi od etiud Fryderyka Chopina). Zasługują na uwagę!



Czy lubicie kosmetyki w fikuśnych opakowaniach? A może skusiłyście się kiedyś na coś tylko dlatego, że opakowanie się do Was uśmiechało? Proszę się przyznać!

Planujemy stworzyć też osobny wpis o kolaboracjach firm kosmetycznych z kreskówkowymi przyjaciółmi! Leniwe Jajo pozdrawia! Zostańcie z nami!


18 komentarzy:

  1. Pocket Bunny wygrywa, chociaż do tej pory nie wiem po co go kupiłam... tak rzadko go używam.
    Czekam na leniwe jajo <3

    OdpowiedzUsuń
  2. te "butelki wina" są tak super!!! Kupiłabym!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nas też kuszą nielicho! Co tam babeczkowe błyszczyki, jak można mieć winiacza :)

      Usuń
  3. Wzięłabym wszystko w opakowaniach jedzeniowych. To geniusze marketingu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko wierzchołek góry lodowej! Zapakować w kontener więcej banana i ser?

      Usuń
  4. Tyle zwierząt i żadnego jenota ;(

    OdpowiedzUsuń
  5. Różowe zwierzątko to chyba kaczka. A może dziobak? ;)
    Ja pewnego dnia postanowiłam, że stanę sie konbietą i kupię cienie do powiek. Wiedziałam tylko, że szukam brązów. Jako, że kompletnie się na tym nie znam, spośród mijonów pudełeczek cieni wybrałam ten w opakowanku- tabiczce czekolady! (I...nie, nie jest z too faced. Różni się zarówno projektem opakowania jak i kolorami cieni. O istnieniu tej firmy dowiedziałam się potem...)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może być, że to różowy dziobak! A dziobak nasz awanturował się oczywiście, że jak zwykle został niedoceniony przez przemysł kosmetyczny XD.
      Czyżby Make Up Revolution? Kuszą nas ich kosmetyki MOCNO.

      Usuń
  6. Dlatego właśnie kocham azjatyckie kosmetyki, nie potrafię znieść estetyki naszych drogeryjnych kosmetyków! Lubię łączyć przyjemne z pożytecznym.. ^^ Choć niestety nie zawsze zawartość tych uroczych opakowań okazuje się taka wspaniała.. nawet nie było mi przykro gdy wczoraj córcia rozsmarowała po podłodze powyższą pandę ze sztyftem z Tonymoly. :p

    www.himechatte.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiemy, biała tuba z napisem to NUUUUUUDA okrutna... Czy pandusia była aż taka licha?
      Pozdrawiamy pomysłową córkę! :)

      Usuń
    2. Oj była była, nie polecam!
      Również pozdrawiamy!

      Usuń
  7. Bubble tea i warzywka są mega.
    Kawaii warzywa wsadziłbym w doniczki i nikt by mnie nie posądził o jakiekolwiek zamiłowanie do kosmetyków i słodziasznych rzeczy. :p
    #R

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobre opakowanie, to dobry marketing. Ludzie kupują produkt najpierw oczami :)

    Różowa krowa kupiła mnie chyba najbardziej, hahahaha :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Koreańskie kosmetyki są świetne *.* jeju jak osiągne pełnoletność zakładam kartę kredytową i kupuje przez aliexpres bo tam dużo tych cudeniek <3

    tutajjestem-lekkomyslny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na aliexpress są nic nie warte podróbki i z całego serca radzę tam nie kupować.

      Usuń
    2. Tak, lepiej nie kupować na Aliexpress, bo ma się praktycznie pewność, że przyjdą podróbki. Jest sporo internetowych koreańskich sklepów, pewnych i niedrogich. A koreańskie kosmetyki można kupować i kupować, to prawda :).

      Usuń