piątek, 30 września 2016

Zdjęcia miesiąca WRZESIEŃ 2016


Kolejny miesiąc ma się ku końcowi. Poranki stają się coraz zimniejsze, dzieci zbierają kasztany, w TVN leci Azja Express (mocno cierpimy, że nie wysłano uczestników do Chin), a w Rossmanie zaczyna się promo -49%. Czas leci, Nasi Drodzy! Z tej okazji postanowiłyśmy uraczyć Was nowym zestawem zdjęć z cyklu ZDJĘCIA MIESIĄCA! Zapraszamy!

wtorek, 27 września 2016

Herbata z serem i zdjęcie z Misako Czan - nasz ostatni konwent mangowy w Chinach


Chińskie konwenty mangowe były jedną z naszych ulubionych atrakcji. Nie tylko dawały możliwość popatrzenia sobie na chińskich mangozjebów, podlansowania się wśród miejscowych lolit, czy zmacania nowych sukienek. Chińskie imprezy są droższe niż polskie, ale przyciągają przeogromne rzesze fanów. Dzięki temu konwenty, jak wszystko w Chinach, można zorganizować z wielkim rozmachem. Wydarzenia tego typu są więc bardzo często okazją do spotkania japońskich celebrytów i celebrytek, także tych lolicich. Dzięki temu mogłyśmy spotkać wiele sław, nie wydając jednocześnie milionów monet na jeżdżenie na podlansowane imprezy w dziwnych miejscach świata.

Nasz ostatni konwent przed wyjazdem do Polski był bardzo udany i dodatkowo przyniósł nam kawaii focie ze słynną MISAKO CHIAN! Ambasadorką stylu lolita i ikoną mody (oczywiście w naszych dziwacznych kręgach). Nie, żebyśmy były jakoś specjalnie zajarane jej osobą, czy też spragnione foci   z kawaii królową. Po prostu zdjęcia ze sławami trzeba mieć. I tyle.

sobota, 24 września 2016

Transwestyci, pieniądze i dziobaki, czyli jak trafić na Almost Paradise



Blogaś nasz opowiada po prostu o wszystkim, co u nas słychać. O życiu w Chinach, podróżowaniu, srogich przeprawach z pracodawcami, paskudnych ryjach chińskich dzieci, sukienkach i wesołych imprezach w owych sukienkach. Nigdy nie chciałyśmy ograniczać się tematycznie i decydować się na przykład na bloga o azjatyckich kosmetykach, czy też modzie. W związku z tym, prócz grupy naszych stałych czytelników (<3<3<3), trafiają się i ludzie bardzo randomowi. Zazwyczaj osobistości te trafiają do nas wyszukując banalne hasła typu: praca w Chinach, nauczanie angielskiego, azjatycka pielęgnacja, Tajlandia, Wietnam, Chiny i tak dalej. Czasami jednak okazuje się, że na Almost Paradise można trafić bardzo przypadkowo ;).

Oto 5 naszych najbardziej ulubionych haseł, pod którymi ktoś wyszukał naszego bloga. Niestety nie mamy print screenów, bo nie pomyślałyśmy, żeby je kolekcjonować, ale myślę, że znacie nas na tyle długo, by uwierzyć nam na słowo.


niedziela, 18 września 2016

Londyn alternatywnie: spacer po Camden Town

"Czarny, czarny chleb i czarna kawa
opętani samotnością,
myślą swą szukają szczęścia,
które zwie się wolnością! "

To pieśń, której często muszą wysłuchiwać nasi kolejni współlokatorzy z różnistych dziwacznych krajów, gdy tylko najdzie nas sentyment na wspominanie młodości, bądź zabawę w kinderpunków. Keczup od zawsze wierzyła w bycie goth, choć czasem objawiało się to miłością do norweskiego black metalu, buzdyganów i biegania po lasach. Katarzyna ma inne mroczne tajemnice. Jako prawdziwny kinder punk jarała się Pidżamą Porno i nosiła sztruksy z naszywkami. "Muzyka przeciw rasizmowi" i inne wzniosłe hasła nadal trafiają do jej wrażliwego serduszka i sprawiają, że ma ochotę kopać kosze i walczyć z globalizacją. K.K. jako dobra i wierna przyjaciółka zawsze wspiera jej sentymentalne wypady i zawsze z wielką radością wbija protestować przeciwko jakiemuś szczytowi NATO. Można zostać panią przedszkolanką i uczyć chińskie dzieci, ale punk, to coś, co ma się w sercu!

wtorek, 13 września 2016

OMG, świecę się jak... Azjatycka pielęgnacja cery mieszanej, tłustej i trądzikowej. Koreańskie i japońskie pianki do mycia twarzy.


Czas na kolejną już notkę poświęconą azjatyckim kosmetykom. Tym razem Keczup odpowie na pytanie, co koreańskie i japońskie firmy oferują posiadaczkom cer mieszanych, tłustych oraz trądzikowych. Niestety tak się złożyło, że facjata jej właśnie do takich należy. Zazwyczaj mieszana, w Chinach idąca w kierunku tłustej (na szczęście Chiny baj baj) oraz z tendencją do trądziku. Pryszcze lubią wyskakiwać co i rusz, zostawiając po sobie czerwone ślady, które potem goją się miesiącami, ogółem straszna bieda. Gęba jej świeci się ciągle, makijaż spływa (pomaga tylko magiczny sprej utrwalający makijaż), powieka natomiast jest tak tłusta, że malowanie oczu to dramat i nędza (nawet wodoodporny tusz Better than sex utrwalony setting sprejem Urban Decay rozmazał się wszędzie, tworząc efekt pandy!). Nie jest lekko. 

środa, 7 września 2016

Spóźnione zdjęcia miesiąca SIERPIEŃ 2016

Cześć czołem! Przypomniałyśmy sobie ostatnio, że w ferworze podróży, pakowania i przeprowadzki, zapomniałyśmy o sierpniowych zdjęciach miesiąca! Czy jesteście gotowi na nową porcję kuriozów prosto z Chin?

1. W Chinach bardzo ważne jest wychowanie małego obywatela w duchu patrotyzmu. Wszyscy przecież wiedzą, które państwo jest najpotężniejsze, najwspanialsze i najlepiej płynie ku Czerwonemu Wschodowi. Halo, w końcu to Państwo Środka, chińskie znaczki nie kłamią! Z tego powodu, dzieci w przedszkolu często wykonują różnego typu prace plastyczne, mające ukazać ich miłość do ojczyzny. Króluje miniaturowe Zakazane Miasto, rakiety kosmiczne, a poniżej widzimy symboliczny obraz Chin jako ryżowej potęgi! Napis, w wolnym tłumaczeniu, brzmi - kocham Cię, Chiny!


niedziela, 4 września 2016

Tak się bawią lolity w Europie! Wicked and Whimsy w Londynie, czyli lolycka impreza roku.



Jak może wiecie lub nie wiecie, ostatnio wróciłyśmy z kilkudniowej wycieczki do Londynu. Czy pojechałyśmy tam zrobić sobie turystyczne zdjęcie z Big Benem? Wypić cydr o jakimś kosmicznym smaku? Zrobić szalone zakupy w funciaku? Też, lecz głównym powodem była największa lolycka impreza w UK, czyli Wicked & Whimsy. 

czwartek, 1 września 2016

Opuszczamy Chiny, czyli jak wygląda przeprowadzka na drugi koniec świata. Przesiedlamy mienie, pakujemy kontenery i inne bajery.


Widmo przeprowadzki spędzało nam sen z powiek już od dawna. Jawiło się jako koszmar gorszy nawet niż chińskie dzieci i chińska kuchnia razem wzięte! Było to lat temu trzy, gdy wylądowałyśmy na lotnisku w Guangzhou z dwiema walizkami i głowami pełnymi ideałów. W jaki sposób walizeczki te rozrosły się do mieszkania zagraconego na amen, tego nie wie nikt...
- Pani! - krzyczała Katarzyna. - Ja nie wiem, czy nie lepiej mi tu zostać niż przenosić to wszystko do Polski!
- Nigdy! - oburzała się Keczup. - Już wolę całe to badziewo wywalić, niż tu zostać!
Niestety nie było to aż takie badziewo, a nasze lolyckie szafy, czyli sukienki oraz liczne grono spódnic, koszul, butów, torebek, biżuterii, ozdób na czerep i innego typu dobra.

Postanowiłyśmy, trzeba to wysłać!