poniedziałek, 12 grudnia 2016

Prezenty dla fanki azjatyckiej pielęgnacji


Azjatycka pielęgnacja to rzecz modna i szeroko dyskutowana. W Polsce nadal dość gorąca, bo zaledwie kilka lat temu szeroko rozpowszechniła ją blogerka Azjatycki Cukier. Teraz dodatkowo przystępnie (podobno, bo jeszcze nie czytałyśmy) można się z nią zapoznać w książce "Sekrety urody Koreanek". Jest to temat, który warto więc znać, bo móc uchodzić za człowieka "na czasie". Czy to w samym światku fanów Azji, czy też kosmetykomaniaczek.


Planując gwiazdkowe prezenty dla Mamy, przyjaciółki czy siostry (a może też i dla Taty, przyjaciela czy brata - koreańska pielęgnacja jest dla każdego i absolutnie nie wyklucza mężczyzn) warto pomyśleć o sprawieniu im przyjemności, jaką jest podarowanie egzotycznego kosmetyku. Azjatycka pielęgnacja to jednak tony pięknych i niesamowitych rzeczy. Jak wybrać te najlepsze? Tak, by być pewnym, że niespodzianka przypadnie do gustu obdarowanemu człowiekowi? Wybrałyśmy dla Was kilka rzeczy, które na pewno nie będą failem! Są to prezenty, które te ucieszą zarówno długoletnie fanki orientalnych kosmetyków, jak również osoby w temacie zielone. Być może dla nich będzie to początek całkowitej zmiany codziennego rytuału urodowego.


1. Maseczka w płachcie



To jest coś, co nie może się nie udać. Wypróbowałyśmy ich kilkadziesiąt. Dosłownie. Różnie firmy, różne konsystencje (czasem bardziej żelowy płyn, czasem mleczko, a czasem wodnisty) i różny pułap cenowy. Oczywiście, różnią się one między sobą, ale to w zasadzie możemy zróżnicować je na:
a) działające bardzo dobrze
b) działające wybornie
c) super mega hity
Naprawdę nie zdarzyło nam się trafić na maseczkę, która by nie robiła nic. Jeśli któraś nie odżywia jakoś wybitnie, to przynajmniej bardzo nawilża twarz. Plus aplikacja takowej maseczki to przemiły czas, w którym można się całkowicie zrelaksować.





Maseczki w płachcie możecie bez problemu kupić w sklepach online, czasami nawet w drogeriach (Pigment w Krakowie) i zdarzają się one w TK Maxxie.

Największą radochę powodują jednak te, które zamieniają twarz w tygryska czy pandusię.




2. Sleeping pack

To maseczka całonocna, której nie zmywamy, a zostawiamy do całkowitego wchłonięcia (oczywiście rano myjemy twarz, więc ewentualny nadmiar zostanie wtedy usunięty). To raczej nowość dla polskich konsumentów i jeszcze ciężko nam docenić, jak niesamowicie kosmetyk taki jest w stanie scalić wszystkie wcześniejsze warstwy pielęgnacji. Testujemy trochkę dospępnych na polskim rynku kosmetyków tego typu (pewnie jeszcze o tym napiszemy), ale jednak azjatyckie sleeping packi to coś zupełnie innego. Początkującym polecamy: Innisfree Green tea sleeping pack.

http://www.innisfreeworld.com/product/productView.do?prdSeq=10018

To kosmetyk, którego używamy wiernie od 4-5 lat i chyba nie zrezygnujemy z niego nigdy. Doskonale sprawdza się w przypadku bardzo różnych cer (i bardzo tłustych i suchych - wiemy z autopsji), ma super przyjemną konsystencję i zapach. Robi wszystko, co taka maseczka robić powinna: odżywia, nie obciążając jednak cery.

Oczywiście to nie jedyny sleeping pack, który polecamy! Generalnie wspaniałe rzeczy ma Innisfree, Laneige, czy bardziej luksusowe The Story of Who, czy Su:m37, w których można znaleźć coś do dojrzałych cer.

http://www.ebay.com/itm/KOREAN-The-History-of-Whoo-Honey-Ginseng-Sleeping-Mask-Overnight-Pack-/400773018669


3. Krem do rąk w słodziaszczym opakowaniu

Pisałyśmy już, że koreańskie kosmetyki bardzo często mają super słodziaszcze opakowania, o czym możecie poczytać tutaj. Eurpejskie kosmetyki nie są aż tak śliczne. A wiadomo - w prezencie nie tylko o funkcjonalność chodzi. Pierwsze zaskoczenie nadchodzi, gdy rozpakowujemy taki prezent
"O.... jakie to jest słodkie!" to coś, co usłyszycie na pewno. A obdarowana osoba będzie słyszeć okrzyki zachwytu za każdym razem, gdy krem ów będzie wyciągać z torebki.



Jaki wybrać? To już naprawdę zależy od upodobań. Zwierzątko, owoc, a może krem z żółtym serem? Koreańskie firmy mają coś dla każdego!

https://www.amazon.com/PhytoTree-cheese-Hand-Cream-50ml/dp/B00OVT8SCI


4. Coś z super egzotycznym składnikiem

Co rozumiemy przez egzotyczny? Dla jednych będzie to royal jelly, dla innych jad węża. Kogoś innego zaskoczy dopiero śluz ze ślimaka, albo... jaskółcze gniazda! Tak tak! W Azji wszystko jest możliwe. Nawet zrobienie kremu z bardzo trudno dostępnym gniazdem jaskółek Salangana. Może Wam się to wydać dziwaczne, ale ptaszki owe budują gniazda przy użyciu... śliny. I ten oto składnik, prócz bycia wielkim przysmakiem w kuchni chińskiej (chciałam Wam pokazać zdjęcie, ale to jest taka fujka, że uznałam, że nie tym razem), jest popularnie stosowany w japońskiej i koreańskiej pielęgnacji. Nie ma żadnych dowodów na skuteczność, ale brzmi super! Choć w sumie... czy chińska medycyna może się mylić?

https://www.amazon.com/Beauty-Diary-Birds-Nest-Maks/dp/B003VWP3VA

Kremy, czy maseczki ze ślimakiem mają bardzo wielu zwolenników I są do kupienia w Polce – najsłynniejszy bodajże producent kosmetyków ze śluzem ślimaka – Mizon, jest najnormalniej w świecie dostępny w Polsce. Nic tylko brać i smarować się ślimaczą wydzieliną!

http://www.mizon-polska.pl/kremy-do-twarzy/8-krem-z-sluzem-slimaka-75ml-all-in-one-snail-repair-cream.html

Jeśli żadna z tych rzeczy nie zrobi wrażenia na człowieku, którego chciecie obdarować, to możecie wyciągnąć najcięższy kaliber – kupę słowika. Nie jest to zwyczajny słowik, a słowik japoński. Dostępne są kremy, maseczki, pianki, czy choćby mydła. Kupa jest bowiem dobra na wszystko.



5. Maseczka bądź peeling azjatycki

Oczyszczanie w pielęgnacji azjatyckiej jest bardzo istotnym i przynajmniej dwustopniowym procesem. Makijaż zmywamy olejem i dopiero później myjemy twarz pianką, od czasu do czasu robimy peeling. Być może dlatego, że większość Azjatek posiada cerę tłustą, a może dlatego, że oczyszczanie wydaje się tam kluczowym elementem pielęgnacji (idealnie czysta cera może lepiej przyjąć dobroczynne składniki), azjatyckie kosmetyki oczyszczają lepiej. Może jest to stwierdzenie ryzykowne, ale w Polsce naprawdę nie da się (albo jest bardzo trudno) kupić za 20 zł dobrą piankę do mycia twarzy. My przetestowałyśmy ich kilkanaście, o kilku możecie przeczytać tutaj.


https://www.amazon.com/Holika-Smooth-Fresh-Cleansing-140ml/dp/B015655EZY

I musimy przyznać, że nie zrezygnujemy ze sprowadzania koreańskich i japońskich cudów <3
Wielokrotnie kupowałyśmy owe kosmetyki rodzinie oraz przyjaciołom i wszyscy chcą więcej i więcej!
Jeśli nie interesują Was pianki, to może warto podarować komuś azjatycki peeling? W Polsce trudno o dobry kosmetyk enzymatyczny. Same substancje oczyszczające są mało ciekawe. Peeling w kształcie jaja, wulkaniczny pył, czy wyciąg z papai? Azjatyckie peelingi nie tylko ścierają martwy naskórek, ale i pomagają pozbyć się przebrawień, przez co twarz jest jaśniejsza i bardziej promienna.


To już wszystkie 5 szybkich pomysłów na świąteczny (i nie tylko) prezent dla maniaczki kosmetycznej. Mamy nadzieję, że nasze propozycje przypadną do gustu obdarowanym nimi osobom.  
Dajcie znać, czy w tym roku zaplanowaliście jakieś prezenty dla fanek azjatyckiej pielęgnacji. A może same jesteście fankami? Koniecznie napiszcie, jaki prezent by Was uradował!

18 komentarzy:

  1. ja zamawiałam produkty z tony moly :)

    little-jay999.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy udało się odkryć jakieś cuda?

      Usuń
  2. Dziewczyny ! Dzięki waszym.poprzednim notkom odkryłam kosmetyki innnisfree. Widziałam je wielokrotnie w sklepach Ale jakoś nie ufalam.mam ten sleeping pack. Używam od kilku miesięcy i mogę potwierdzić ze jest świetny i naprawdę cera się zrobiła Mietka jak pupa noworodka. Co może też wynikać z tego ze używam również dziennych zestawów innisfree. Dzięki za świetną rekomendację !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Innisfree to nasza ulubiona firma. Cieszymy się, że dopomogłyśmy! Postaramy się częściej pisać o kosmetycznych perełkach:)

      Usuń
  3. W styczniu wracam do Korei i już jestem nastawiona na testowanie kolejnych kosmetyków ;D Obecnie stosuję kremy z Innisfree i jestem baaardzo zadowolona <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Krem do rąk w postaci krówki -cudo <3

    http://stylistfashioon.blogspot.com/2016/12/sylwestrowa-propozycja.html

    OdpowiedzUsuń
  5. W maseczce płachcie dobrze się zasypia - pełna gwarancja działania, wysycha na wiór. Bardzo lubię maseczkę pomidorową i żelowe złote płatki pod oczy. Dziękuję Ci Córko! DCz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio czytałyśmy, że nie można w nich jednak zasypiać, a trzymać jedynie kilkanaście minut. Zgłębimy ten temat jeszcze!

      Usuń
  6. kurcze te kosmetyki wyglądają tak uroczo! Jestem zauroczona! Koniecznie muszę przetestować maseczki w płachcie te ze zwierzaczkami :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetne pomysły. Krem ze śluzem ślimaka miałam i polecam. Na co dzień fajny jest też żel Mizon, który jest nieco lżejszy i fajnie się sprawdza przy problematycznej cerze. Maseczki w płachcie też bardzo lubię i rzeczywiście, jeszcze nie trafiłam na taką, która nie robi kompletnie nic :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja, Keczup, bardzo chciałabym przetestować ślimaka, ale boję się wysypu. Moja gęba wypryszcza się od byle czego :(

      Usuń
  8. Uwielbiam maseczki w płachcie, w szczególności ze Skin79. Bardzo polubiłam się z koreańską pielęgnacją ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam te maski ale szału nie zaobserwowałam. Fajne, śmieszne ale żadnych efektów :) może miałam jakieś podróbki :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Maski w płachcie bardzo lubię, ale szczerze to zazwyczaj nie widze między nimi różnicy. Za to uwielbiałam sleeping pack różany od skin79. Kupię jeszcze na pewno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też nie widzimy różnicy :). Zawsze nam się wydaje, że wszystkie są dobre! Różany... brzmi cudownie.

      Usuń