niedziela, 15 stycznia 2017

5 najlepszych sleeping packów - ranking maseczek koreańskich


Dzisiaj miała być całkiem inna notka, ale zimno za oknem bardzo nas rozleniwiło. Niebawem nadejdzie wiele wspominków z odległych i cieplutkich krajów, a dzisiaj po raz kolejny poruszymy temat azjatyckiej pielęgnacji. Jak wiecie, składa się ona z wielu kroków.

Obok toników, esencji, ampułek, serów (lecz nie żółtych) i innych kremów mamy jeszcze sleeping packi. Czym są w ogóle te osławione kosmetyki? Czy naprawdę działają? I najważniejsze: jakie polecamy?


Czym są sleeping packi? 


Sleeping packi to charakterystyczne dla wschodniej (tak koreańskiej, jak i japońskiej) pielęgnacji maseczki całonocne. Może Wam się to wydać podejrzane, bo najczęściej maseczka to coś, co nakładamy na chwilę i zmywamy. W przypadku sleeping packów nie ma takiej potrzeby. Są one ostatnim etapem pielęgnacji i mają niejako domknąć wszystkie dobroczynne substancje, które wcześniej nałożyliśmy na twarz. Rano pozbywamy się resztek zwyczajnie myjąc twarz i nie powodują one jakichś dodatkowych "zapchań porów".

Czy to nie to samo, co krem na noc?


Nie. Po prostu nie. Sleeping pack ma nieco inne składniki i bardziej niż nawilżać sam w sobie, ma za zadanie zatrzymać wilgoć pochodzącą z kremu, emulsji i innych rzeczy. Można używać tylko kremu (bez sleeping packu), kremu + całonocnej maseczki, ale nie samego sleeping packu. Oczywiście ma on też inne dobroczynne składniki, ale nie jest zastępstwem dla kremu. To po prostu ostatni krok pielęgnacyjnej rutyny

Jak często używać sleeping packów?


Obie używamy sleeping packów codziennie, o ile nie jest to dzień maseczki płachtowej (będzie i post o maseczkach,  bo przetestowałyśmy ich już dziesiątki). Katarzyna ma cerę bardzo suchą, a Keczup mieszaną. W obu przypadkach całonocna maseczka jest tym, co bardzo pomaga w utrzymywaniu nawilżania. I po jakichś 5 latach stosowania azjatyckiej pielęgnacji widzimy różnicę. Nie jest to jednak kosmetyk absolutnie niezbędny i na pewno lepiej jest zainwestować w krem niż w sleeping pack. Jeśli nie mamy konieczności wyboru - inwestujmy w oba.


A teraz gwóźdź programu (a raczej tej notki):


TOP 5 NAJLEPSZYCH SLEEPING PACKÓW


Ranking będzie oczywiście mocno subiektywny, bo nie przetestowałyśmy wszystkiego, co dostępne jest na rynku, jednak nasze facjaty wysmarowały się już w swoim życiu wieloma rzeczami, więc troszkę doświadczenia mamy.


1. Laneige water sleeping mask


Każda fanka azjatyckiej pielęgnacji, myśląc Laneige, ma przed oczami ten sleeping pack. Nie ma się czemu dziwić - maseczka ta została wypuszczona w 2002 roku, czyli jak łatwo policzyć - ma już 15 lat. Tak formuła, jak i opakowanie były wielokrotnie zmieniane, a najświeższa wersja pochodzi z 2015 roku. Czemu znalazł się na szczycie naszej listy? Bo dosłownie zamyka całą wilgoć (toniki, serum, kremy, wszystko) w Twojej skórze i każe jej się maksymalnie wchłonąć. Dzięki temu budzisz się po prostu z nową gębą i myślisz sobie: "Uuu... nieźle. A człowiek już przecież dobiega trzydziestki.". Twarz jest nawilżona i taka ściągnięta, ale jest to pozytywne uczucie - wypoczęta, jędrna i gładka. W zasadzie water sleeping pack nie odżywia zbytnio skóry. Skupia się głównie na aspekcie nawilżenia.



Ta maseczka wspaniale sprawdza się przy cerze tłustej. Pamiętajcie - nadmierne wydzielanie sebum wynika z przesuszenia skóry - ona próbuje się bronić przed odwodnieniem. Inwestowanie w nawilżenie jest najlepszą metodą walki z przetłuszczaniem się skóry!

2. Innisfree Green tea sleeping pack



Dzielnie walczył o tytuł najlepszego i Katarzyna wrzuciłaby go chyba na pierwsze miejsce. Tak, jak wszystkie te rzeczy nieziemsko pachnie zieloną herbatą. Dzięki temu fajnie odświeża (nawet nie wiem, czy skórę, czy po prostu daje takie wrażenie) i oczywiście broni przed złowrogimi wolnymi rodnikami. Zielona herbata w walce ze starzeniem się skóry? Zawsze nalepiej <3.

Zwróćcie uwagę na grudki, w których umieszczone są dobroczynne składniki. Rozcierają się one elegancko i bez żadnych problemów, ale trzeba pamiętać, by kosmetyk ten nie tylko nałożyć, ale wetrzeć w skórę. Niestety Katarzyna zużyła całą maseczkę i nie możemy Wam pokazać kremiku na skórze. Ale obiecujemy update, gdy tylko dotrze do nas nowe opakowanie.


3. The History of Whoo Honey Ginseng Sleeping mask



Katarzyna po raz kolejny kaja się, że nie przygotowała jeszcze notki o firmie The history of Whoo  i obiecuje, że nadrobi. Przejdźmy jednak do samej maseczki. Jest to najbardziej magiczny sleeping pack, z jakim miałyśmy kiedykolwiek do czynienia. Niesamowicie bogata formuła jest po prostu napakowana składnikami odżywczymi. Miód jest mocno wyczuwalny i w zasadzie, gdy ją nakładamy, to ten składnik dominuje. Mimo lepkości formuła jest przyjemna, a zapach obłędny. Najważniejsze jest jednak działanie: człowiek budzi się z całkiem nową twarzą. Miękką, elastyczną i wspaniale odżywioną. Sama formuła jest jednak dość ciężka i obawiamy się, że mogłaby zapychać pory, dlatego też na tą maseczkę pozwalamy sobie raz na jakiś czas.



UWAGA: Nie jet to sprawdzona aukcja w linku, ale nie mogę aktualnie znaleźć tego na oficjalnej stronie. My kupowałyśmy tylko próbki, bo koszt całego opakowania przekraczał nasz budżet.


4. Tony Moly Magical Food Banana Sleeping Pack



Opakowanie w kształcie banana? 


to wiecie, że piękne opakowanie jest jednym z podstawowych sposobów przyciągania klientów. Któż nie chce mieć maseczki w bananowym opakowaniu?! Chciałyśmy i my! I był to prawdziwy strzał w dziesiątkę. Ta maseczka bosko pachnie banankiem i uprzyjemnia zasypianie. Jest znacznie gęstsza niż te poprzednie, co możecie zobaczyć na zdjęciu.




Jednak noc to wystarczająco długi okres i może się ona ładnie wchłonąć. Skóra jest po niej bardzo wypoczęta i miła. Nie jest fajniejsza od pozostałych sleeping packów, ale takie bananowe SPA rządzi się innymi prawami.


5. Innisfree Jeju Bamboo Sleeping Pack



To najświeższe nasze odkrycie, ale jesteśmy zachwycone. Sleeping pack, który w większości składa się z wody bambusowej? Przecież to musi być wspaniała sprawa! Jego konsystencja jest prawdziwie niesamowita.



Bardzo przypomina żel aloesowy, ale jest jednak jeszcze rzadsza. I co ciekawe, sprawdza się znacznie lepiej niż ten aloesowy. W ogóle nie jest tłusty, więc nadaje się do stosowania nie tylko na noc, ale i w ciągu dnia. Wspaniale chłodzi i redukuje podrażnienia!


Jak widzicie, nasze ulubione sleeping packi są bardzo różnorodne. Cechą wspólną tych kosmetyków jest utrzymywanie odpowiedniego nawilżenia skóry. Już te 5 maseczek pokazuje, jak różnorodne mogą być one w składzie i dodatkowych właściwościach. Wiemy, że w Polsce pojawiają się teraz kosmetyki podobnie określane (takowe ma również Bielenda) i niebawem przedstawimy Wam swoją opinię na temat tego typu produktów, testujemy je bowiem intensywnie. 



Czy idea maseczki całonocnej jest Wam znana? Czy używaliście któregoś z polecanych przez nas sleeping packów? Jakie macie z nimi doświadczenia? Polecajcie też swoje hitowe maseczki całonocne! Czy to koreańskie, czy zachodnie. Testowanie nowych kosmetyków jest dla nas zawsze wielką radością :). 

26 komentarzy:

  1. Uwielbiam Wasze posty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy i cieszymy się, że są pomocne:)

      Usuń
  2. miałam całonocną różaną maskę Skin79 która bardzo nawilżała moją suchą skórę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo! Dziękujemy za cynk. Katarzyna bardzo chętnie wypróbuje.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Serio warto. Samo wyciąganie go z kosmetyczki poprawia humor.

      Usuń
  4. Właśnie testuję kremy z Innisfree i chyba z miłości do tej marki zainwestuję też w sleeping pack ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inwestuj! Nam zdarzył się chyba tylko jeden fail z Innisfree. Cała herbaciana seria jest niesamowita i bardzo ją kochamy.

      Usuń
  5. Nigdy nie stosowałam, aczkolwiek zastanawiam się nad tym od dłuższego czasu, ostatnio jak miałam popracować w drogerii to zauważyłam, że Dermika wypuściła coś podobnego tylko w saszetkach jako jednorazówki, ale też jestem w szoku że takie coś u nas na rynku jest dostępne, ale bawiło mnie zdziwienie klientek, że jak to maseczka na całą noc haha ^^

    http://kuraibanii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Polkom to może się wydawać dziwne, bo takie maseczki dopiero pojawiają się na naszym rynku. Wielkie dzięki za informacje o tej z Dermiki. Na pewno wypróbujemy!

      Usuń
  6. Nigdy nie słyszałam, a co za tym idzie nie stosowałam sleeping packów. Dowiedziałam się czegoś nowego i chętnie wypróbowałam bym :)
    Pozdrawiam i obserwuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Azjatycka pielęgnacja to temat bardzo ciekawy. Mamy nadzieję, że jeszcze nie raz Cię pozytywnie zaskoczymy:)

      Usuń
  7. Ooo to coś dla mnie :-) uwielbiam koreańską pielęgnację i maski na noc :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo polecamy! Tak całą pielęgnację, jak i te maseczki.

      Usuń
  8. Nie testowałam akurat żadnego z wymienionych przez was produktów, ale marka Laneige jest mi bardzo dobrze znana, a nad tym sleeping packiem zastanawiam się już od dłuższego czasu. Mam wersję różową do ust i jestem bardzo zadowolona, więc może ta również by się dobrze sprawdziła? Poza tym miałam serum z zieloną herbatą z tej samej serii z Innisfree i byłam bardzo zadowolona :P Na chwilę obecną używam całonocnej maski z Dr.G i sprawdza się dobrze, ale cena jest trochę wysoka, no i skład nienajlepszy :((

    Zapraszam na swojego Bloga Sakurakotoo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, że najlepsze składy mają te rzeczy wysokopółkowe niestety. Ale Innisfree w tym przedziale cenowym ma najlepsze składy i bardzo rzadko trafiają się buble. Dr. G też bardzo nas kusi. I z Laneige jeszcze dwa inne sleeping packi. EH... jak żyć?

      Usuń
  9. Maseczki w plachcie stosuje regularnie, ale o sleeping packach nie slyszalam! Brzmi tak kuszaco, ze na pewno sie rozejrze dla czyms dla mojej mieszanej cery :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie jakiś zakup, bo to coś całkiem innego i fajnie się uzupełniają.

      Usuń
  10. Banan-genialny! :)

    agnesssja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. szczerze mówiąc nigdy nie używałam takiego produktu :) najbardziej spodobała mi się ta bananowa maseczka. Ciekawe opakowanie i zapach bananów jest naprawdę kuszącą opcją! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzena przyznać, że zapach i opakowanie są tutaj jednym z najważniejszych czynników ;)

      Usuń
  12. A MNIE CIEKAWI W JAKIEJ KOLEJNOŚCI STOSUJE SIE TE MASECZKI. pO DEMAKIJAZU I TONIZACJI NAKŁADA SIEKREM NA NOC I TĄ MASKĘ, CZY MASKĘ SOLO? CZY JAK?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sleeping packi na sam koniec. Już się po nich nic nie nakłada, a więc po demakijażu, toniku, serum, kremie i wszystkim, co zwykle nakładasz.

      Usuń