wtorek, 26 września 2017

Czarna maska Pilaten - obalamy mity

czarna maska pilaten maska węglowa oczyszczanie porów

Wokół słynnej czarnej maski firmy Pilaten (a dokładnie Pil'aten) narosło naprawdę wiele mitów. Hit wśród koreańskich kosmetyków, krzyczą nagłówki. Oczyści Wam nos ze wszystkich syfów, przekonują bjuti blogerki. Jak jest naprawdę? Czy słynna czarna maska rzeczywiście jest taka cudowna czy może... jest to zwykły szajs? Pora, by rozprawić się z największymi mitami i wyjaśnić liczne wątpliwości o czarnej masce Pilaten. 

Ta piekielna maska ma tyle samo fanów, co przeciwników, a jeszcze więcej ludzi chce zarobić na popularności koreańskich kosmetyków. Not today, Satan. Not today. Zapraszamy na wyjaśnienie wszystkich kłamstw związanych z Pilatenem.


1. To kosmetyki koreańskie

To kłamstwo numer jeden, które wkurza nas chyba najbardziej. Rozumiemy, że wszyscy chcą zarobić na popularności azjatyckiej, a w szczególności koreańskiej pielęgnacji, bo z jakichś dziwacznych (a raczej marketingowych) powodów utarło się, że wszystko co koreańskie jest lepsze. A przecież azjatycką pielęgnację możemy stosować przy użyciu dowolnych kosmetyków, o czym pisałyśmy już wcześniej i rozwodzić się nie będziemy. Dobry kosmetyk obroni się sam, nieważne z jakiego kraju pochodzi, ot co.


A Pilaten pochodzi z Chin. Nie jest to podróbka koreańskich kosmetyków, choć różniste firmy koreańskie mają w swoim asortymencie przeróżne maseczki do oczyszczania porów. Pilaten to chińska firma, oficjalnie zarejestrowana w Państwie Środka. Ba! Ma nawet oficjalną stronę internetową w języku angielskim, gdzie potencjalni kontrahenci z zagranicy mogą się kontaktować bez konieczności znajomości chińskich znaków i zamawiać maski na tony. Jeżeli macie takie pragnienie to możecie zostać dystrybutorem chyńskich kosmetyków. Może to wspaniały pomysł na biznes?

czarna maska pilaten maska węglowa oczyszczanie porów


Właśnie... chińskich znaków. Przyjrzyjcie się próbce pisma koreańskiego, japońskiego i chińskiego. Różnica jest naprawdę ogromna! Od lewej koreański, japoński i chiński. A teraz zagadka, które z nich widnieją na opakowaniu czarnej maski?


Jeżeli ktoś mówi Wam, że to wspaniała koreańska maska - kłamie. Nie ma nic złego w sprzedawaniu oryginalnych chińskich kosmetyków. My osobiście ich unikamy, bo uważamy, że są kiepskie, ale na rynku jest przecież wiele kiepskich kosmetyków. Oszukiwanie odnośnie kraju pochodzenia... oj nieładnie!


2. To maska węglowa

Czytałyśmy wiele recenzji tego wspaniałego produktu, widziałyśmy go w wielu drogeriach internetowych i stacjonarnych i... często pojawia się informacja, że substancją aktywną jest tu węgiel drzewny. Gorzej! Pewnego razu nasza ziomalka poszła do sklepu z kosmetykami naturalnymi i tam pani poleciła jej Pilaten jako wspaniałą maseczkę z węglem, która dopomoże jej z problemami skórnymi. Tak tak. W sklepie z naturalnymi kosmetykami...

czarna maska pilaten maska węglowa oczyszczanie porów

W czarnej masce... nie ma żadnego węgla aktywnego. Jej skład, który to podaje strona internetowa oraz oficjalni dystrybutorzy, tacy jak Douglas to:

water, polyvinyl alcohol, glycerin, propylene glycol, collagen, diazolidinyl urea, Cl28440, fragrance

Huehuehue. A to śmieszek! Maska węglowa bez zawartości choćby grama węgla aktywnego?

O składzie tego pysznego kosmetyku pisały dziewczyny z Piggypeg, polecamy zapoznanie się z ich opinią. I nawet zakładając, że troszkę one przesadzają, skład jeży włos na głowie. Jest to w zasadzie klej i w sumie jego zapach i struktura by to potwierdzała... Wychodzi na to, że w sumie można by wziąć wikol, wymieszać go sprytniutko z wunglem w kapsułce i nałożyć na twarz. Choć po prawdzie to i tak byłoby lepsze, bo... w składzie maski byłby węgiel.

Jeżeli ktoś twierdzi, że to wspaniała maska węglowa miejcie się na baczności, bo ktoś tu próbuje Was oszukać!


3. Jest za tania, żeby opłacało się ją podrabiać

W oficjalnym sklepie Pilatena na Tmallu 60 gramów czarnej maski kosztuje 30 yuanów, czyli około 16 zł. Kupowany w saszetkach kosztuje nieco ponad 10 zł za 10 saszetek. Codziennie sprzedawane są tysiące czarnych masek i to tylko na chińskim rynku. Skoro taka jest cena dla chińskich użytkowników, czy cena poniżej 2 dolarów za duże opakowanie nie wydaje się Wam podejrzana? A może myślicie, że Chińczyk taki dobry i niesie kaganek oświaty białemu człowiekowi?

Nawet, jeżeli chiński rząd opłaca wysyłkę to w jaki sposób firmie kalkuluje się sprzedawać wszystko trzy razy taniej na Aliexpresie? Szczególnie, gdy przez oficjalną stronę może to sprzedać oficjalnym dystrybutorom i się nie narobić, a zarobić?
czarna maska pilaten maska węglowa oczyszczanie porów maska węglowa chińskie kosmetyki kosmetyki aliexpress

Pilaten jest za tani, by go podrabiać - myślicie. Otóż nie. W Chinach podrabiać opłaca się wszystko, bo nawet grosz zysku lub oszczędności pomnożony przez miliony daje dużo juanów z twarzą Przewodniczącego Mao. Chińczycy malują soję na zielono, by udawała groszek. Wyławiają też brudny olej ze ścieków i sprzedają go jeszcze raz....

Macie jeszcze jakieś wątpliwości?

czarna maska pilaten maska węglowa oczyszczanie porów maska węglowa chińskie kosmetyki kosmetyki aliexpress
Jeżeli produkt w kraju, w którym jest wytwarzany kosztuje 16 zł to w Polsce będzie znacznie droższy, bo VAT, marża, ZUS i inne opłaty. Wprowadzenie kosmetyku na rynek jest też drogie z uwagi na badania, jakie musi on przejść! Jeżeli cena jest niższa niż w Chinach - kupujecie podróbę. Podróbę czegoś o składzie dość silnie zbliżonym do kleju... Co może być w podróbie? Niech to pytanie pozostanie może retorycznym. Zresztą w Internecie krąży wiele zdjęć twarzy zafarbowanych Pilatenem z Aliexpressu. Poszukajcie, a znajdziecie!

Bonus:
Odkryłyśmy nawet, że słynna Aliexpressowa firma BioAqua, która podrabia wszystko, podrabia też Pilatena! Twierdzą, że w składzie jest węgiel. Hohoho. Beczka śmiechu! Podróba lepsza niż oryginał. Szkoda tylko, że nie można zaufać temu, co Majfriendy piszą na Ali.

czarna maska pilaten maska węglowa oczyszczanie porów maska węglowa chińskie kosmetyki kosmetyki aliexpress


4. Wspaniale działa

Zdania na temat tego, czy maska działa czy nie, są podzielone. Część fanek powie, że super super super, gładka i elegancka buźka. Za to duża część użytkowników zobaczy właśnie takie, raczej liche skutki. Swoją drogą recenzje na tym blogu są zawsze bardzo rzetelne, więc polecamy!

Bardzo często będzie Wam radzone, by przed nałożeniem tego, nieco klejowego, specyfiku zrobić parówkę. Super! Otwieracie hardo pory, klej się w nie wlewa i wspaniale wyrywa wszystkie wągry. Czy nie brzmi dość... inwazyjnie? Poważana przez nas youtuberka Czarszka, co naprawdę zna się na rzeczy, mówi - możecie się tak nabawić trądzika różowatego lub popękanych naczynek. I my jej wierzymy.

czarna maska pilaten maska węglowa oczyszczanie porów maska węglowa chińskie kosmetyki kosmetyki aliexpress

Nie wiem, czy zwróciliście uwagę, ale na oficjalnej stronie producenta maska jest określona jako... maska do nosa. Nie jest nakładana na całą twarz, gdzie w zasadzie może Wam zafundować głównie bolesną depilację włosków z twarzy. Hohoho, a cóż to? Nawet chyński producent nie poleca takiej zabawy! Widziałyśmy różniste filmiki o nakładaniu tego na całą twarz, a nawet na całe ciało, a później zrywanie z płaczem i bólem. Hohoho, ale jestem dzielna, ale ekstra, ale boli! Taki filmik zachęca do klikania, wiadomka, jednak czy uczy, jak dbać o cerę? By taka maska w ogóle zadziałała, musicie mieć naprawdę zanieczyszczone pory i jednorazowe wyrwanie zaskórników na pewno nie uspokoi cery. Powinniście raczej znaleźć powód takiego stanu i go wyeliminować, a nie katować się zrywaniem sobie twarzy, bo jest to rozwiązanie jedynie doraźne (i przyznajmy, że dość głupie).

czarna maska pilaten maska węglowa oczyszczanie porów maska węglowa chińskie kosmetyki kosmetyki aliexpress

Plus... czy kosmetyk, którego działanie jest aż tak bolesne, naprawdę wydaje Wam się tak wspaniały?


5. Nasze doświadczenia

W Chinach Pilaten można kupić bez problemu w różnych drogeriach, ale my zawsze omijałyśmy go szerokim łukiem. Na nic te zdrowotne spacery, bo i tak regularnie dostawałyśmy saszetki czarnej maski jako gratis do godniejszych zakupów. Żeby nie było, że krytykujemy to, czego nie znamy, Katarzyna postanowiła nałożyć owo cudo na swój nos. Wiemy, że pozerstwo, ale nigdy w życiu nie zdecydowałaby się zastosować tego na całą twarz. Keczup hardo się podśmiechiwała i liczyła na wybitne efekty, które nakazałyby nam napisać samokrytykę oraz oddać cześć i chwalę Pilatenowi. Jak sprawdziła się słynna maska?

Przede wszystkim smród ropy połączonej z klejem był bardzo trudny do wytrzymania (Katarzyna jest wielce wrażliwa na zapachy w kosmetykach i wszystko śmierdzi jej parfumą) i oczywiście łzawiły jej oczy. Teraz wykrzykuje ona, że tym razem nie był to zapach parfuma, a prawdziwego, smolistego asfaltu stopionego w gorącym słońcu naszego Guangzhou.

Nic to jednak w porównaniu ze zrywaniem tego cuda... Niby ma ona na nosie nieco wągrów (skóra sucha, więc nie są one wybitnie imponujące), jednak Pilaten nie usunął nawet jednego najmniejszego! Pozdzierał natomiast skórę i zafundował wstrętnie czerwoną gębę. Mamy więc okropną aplikację, smród, podrażnienie i... całkowity brak efektów (a depilacja to co, rzecze Keczup).

czarna maska pilaten maska węglowa oczyszczanie porów maska węglowa chińskie kosmetyki kosmetyki aliexpress

I to już wszystko, co chciałyśmy powiedzieć na temat tego wspaniałego kosmetyku. Wybór, czy chcecie go używać, czy nie zostawiamy Wam, nasi drodzy, bo w dzisiejszym świecie każdy ma rozum i wolną wolę. Jeżeli mimo kiepskiego składu sprawdza się Wam ten wybitny kosmetyk i nie boicie się go używać, to nie będziemy Was przekonywać. To Wasza skóra, proste. Pilaten ma jeszcze wiele innych kosmetyków, z którymi nie miałyśmy do czynienia, więc nie możemy się wypowiadać na temat ich jakości. Część z nich jest bardzo silnie silnie inspirowana koreańskimi kosmetykami, ale nawet, jeżeli przypominają te koreańskie, są to jednak chińskie kosmetyki. O tyle dobrze, że produkowane w normalnych fabrykach i zarejestrowane, więc i składy są do znalezienia. Aliexpress przecież składów nie ujawnia!

Koniecznie dajcie znać, czy używaliście czarnej maski i jakie były efekty! Jesteśmy wielce ciekawe!

XOXOXO

49 komentarzy:

  1. Kiedyś zastanawiałam się w sklepie nad tą maską..trzymając ją w ręku z 3 minuty, stwierdziłam że jednak nie warta mej uwagi. Widzę, że słusznie postąpiłam🙂

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja od kilku lat o niej słyszę i boję się jej użyć xD Szkoda skóry ;) Ale jak ktoś chce... To czemu nie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś kupiłam z ciekawości, na szczęście tylko jedną saszetkę. Zachęcał mnie głównie "fakt", że miało być nietestowane na zwierzętach, bo prawo Majfriendów pozwala olewać badania na futrzastych koleżkach, jeśli produkt ma być przeznaczony tylko i wyłącznie na eksport. Cóż, jak widać nawet w tej kwestii się zawiodłam, skoro widywałyście i dostawałyście te maski w chińskich drogeriach :^)
    Mój ojciec zachwycał się, że ooo takie odrywane, fajne, super będzie, bo się kiedyś naoglądał tych różniastych filmów na necie z odrywaniem razem ze wszyściuteńkimi wągrami z nosa (ten sam człowiek śmieje się ze mnie, żem naiwna i głupia, gdy wolę wydać trochę więcej na kosmetyki z np. Vianka zamiast kupować syf z np. Ziaji :"D). Zgadnijcie co, oderwałam tylko kilka kawałków maski z nosa (nałożyłam w różne miejsca twarzy, ale miejscowo, tam, gdzie w strefie T mam mniej lub więcej wągrów), reszta za nic w świecie nie chciała współpracować i męczyłam się niemiłosiernie przez jakieś dziesięć minut, próbując skutecznie ten syf zmyć. Bo nie dość, że dosyć uparty i lepki, to czarny jak wungiel i łatwo brudna od niego woda uwalała resztę twarzy. Efekt oczywiście zerowy.
    Ogólnie że nie ma w sobie w ogóle węgla to szło już przy używaniu zauważyć od razu, bo w przypadku maseczek zawierających w sobie węgiel zauważyłam, że przy zastyganiu robią się na ich powierzchni ciemne kropki tam, gdzie znajdują się wągry - tutaj tego nie było, więc już wiedziałam, że nic z tego.
    Nie wydałam dużo (chyba 3 zł taka saszetka w Douglasie kosztuje, już nawet nie pamiętam), ale wciąż żałuję, bo tylko się nawkurzałam z nią, a nic mi to nie dało. C'mon, 3-4 takie tuby tego kleju to już zabieg oczyszczania u kosmetyczki!
    Użyłam też dwa razy tej ich popularnej ostatnio maseczki na usta, wizualnie i użytkowo fajny gadżet, jakoś nawilżyło, ale bez rewelacji, w dodatku łatwo odpada i tylko człowiek niepotrzebnie się denerwuje. Już praktyczniej z pomadek nawilżających i wazeliny korzystać imo.
    Podsumowując: Pil'aten mnie nie porwał i z pewnością nigdy do marki nie wrócę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Straszna to jest historia! 3 zł rzeczywiście nie należy mocno żałować, bo można wszystkim dookoła opowiadać, że Pilaten to kupa i żal kupować, zawsze jakaś pociecha. A z tym testowaniem to u Chińczyków nigdy nie można być pewnym, niby prawo pozwala, ale Chińczyk zawsze może wziąć i wytestować BO TAK. Były te maski normalnie w sklepach, saszetki wciskali jako gratis, żeby pokazać, jaki to wspaniały produkt chińskiej produkcji halo my też mamy super kosmetyki, nie tylko te Korełańce, macie białasy i polecajcie swoim :P.

      A co do tych wągrów to chyba każdy ma cichutką nadzieję, że a może tym razem akurat wszystko wyjdzie!

      Usuń
  4. kupiłam i .... totalne rozczarowanie ;/

    OdpowiedzUsuń
  5. Podziwiam majfrendy za tak dalekosiężne wypromowanie Pilatenu. Współczuje tym, którym tą maskę się poleca jako naturalną, maseczkę z węgla. Mam nadzieję, że przez taki wpis jak Wasz, świadomość będzie się zwiększać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy się nie połasiłam na żadną maskę-zrywkę ze względu na czerwony ryj syndrome. D: Natomiast pory bezinwazyjnie idą precz po regularnym stosowaniu Biore pore minimizer - bardzo polecam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, mówisz, że działa? Trzeba będzie wypróbować, dzięki!

      Usuń
  7. Próbowałam. Moja skóra bardzo lubi regularne porządne złuszczanie więc podrażnienie było... umiarkowane, ale skuteczność praktycznie żadna. Może ze 2 wągry wydarło

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem pełna podziwu, serio! Nie mam pojęcia jak oni to wypromowali, że nawet ja kupiłam z ciekawości! Oczywiście zero efektu, rozczarowanie, a skład... No strach to na buzię nakładać :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie nas też to bardzo ciekawi, że jakaś nieznana firma z Chin robi w Polsce taką furorę, szok! I w sumie, czy większym powodzeniem cieszą się podróby z Ali, czy oryginalny Pilaten, który jest w sumie w sklepach od niedawna...

      Usuń
  9. W zyciu bym jej nie kupila. Nie lubie sprawiac sobie bolu.

    OdpowiedzUsuń
  10. Sprawiłam sobie raz próbeczkę za złotówę. Wyrwało włoski, naskórek i zostawiło na długo czerwoną twarz. Dłużej, niż peeling, a robię ja klasyczny, mechaniczny, zdzierając warstwami moją słoniową skórę...
    Od tamtej pory bardzo uważam na składy kosmetyków!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MA-SA-KRA! To podobne doświadczenia, co Katarzyny, choć ona ma suchą i wrażliwą cerę. Może jesteś uczulona na... klej? :P

      Usuń
  11. Super artykuł, zgadzam się, miałam saszetkę tej maski i szału nie było głównie ból tyłka przy zdzieraniu z twarzy 🙂

    OdpowiedzUsuń
  12. korzystałam już z tej maski. Raja! tak boli ściąganie tego jakby co najmniej ktoś skórę mi obrywał ^^
    https://daruciaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Popłakałam się ze śmiechu :) cudownie się czyta wasze posty. Supee, że nie tylko ja tak myślę o tym 'syfie'. Ile to marketing daje, że mimo iż kosmetyk marny jak niewiele przed nim, to nierzadko internet rozpływa się nad jego skutecznością, jak nad mało którym. Z czego to wynika? Maseczkę kupiłam, ponieważ lubię uczucie czystych porów :D jakkolwiek abstrakcyjne to nie brzmi, a ostatni plasterek na nos usunęłam z kawałkiem skóry z czubka nosa :P ale zastępstwo niezgodne, nie da się ukryć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może Pilaten rozesłał swój produkt Ali - blogerkom bjuti w zamian za pozytywne recenzje? Bo nam jest serio ciężko uwierzyć, że ktoś może być z tego zadowolony. Ał, biedny nos...

      Usuń
  14. Tak myślałam, że to chińskie ale wszędzie "koreańskie, koreańskie" myślę sobie no może źle wiem. Super post przynajmniej jeszcze raz się przekonałam, że jednak jak się wie to się wie, a nie dać się namówić, że to koreańskie :P Co do samej maseczki użyłam raz, była okropna, i nie zrobiła nic w zasadzie za to dziękuje bo mogła zrobić krzywdę. A co do wikolu wymieszanego z klejem widziałam takie "przepisy" na YT, ale na szczęście nie trzeba próbować wszystkiego co zobaczyłyśmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepsze jest to, że nawet sklepy wciskają kit, że to piękne koreańskie, a chyba wiedzą, skąd biorą towar :P. Oho, maseczka na wikol, co za innowacyjny pomysł!

      Usuń
  15. Chyba nigdy nie zdecyduje sie na tą maskę. Wolę już zmieszać węgiel z żelatyną. Będzie mniej bolesne i wydaje mi się, że zdrowsze niż ten klej 😁 a recenzja świetna 😁

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny wpis! Dla mnie te maski to trochę takie buble, nie wiem, skąd opinie o ich działaniu. W sumie nie spotkałam się nigdy z tym, że ktoś nazywa te maski koreańskimi, zawsze była mowa o chińskich. Za to o węglu słyszałam i byłam bardzo zaskoczona. Przecież czarna barwa nie oznacza od razu, że znajdziemy tam węgiel aktywny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My widziałyśmy autentyczne wpisy na facebookach sklepów, że tu wspaniała nowość prosto z Korei, także pusty śmiech nas ogarnął. Dzięki! <3

      Usuń
  17. Na youtubie były kiedyś flimiki jak dziewczyny oczyszczały sobie pory klejem :) Tu po prostu ten klej jest czarny, żeby lepiej było widac syf...

    OdpowiedzUsuń
  18. Też się z nią spotkałam ale jakoś się nie skusiłam na jej kupno

    OdpowiedzUsuń
  19. O fe! Dobrze, że piszecie o tej masce, bo ja jak na razie same pochlebstwa słyszałam na jej temat. Współczuję smrodu i podrażnień :/

    OdpowiedzUsuń
  20. Raz kupiłam sobie saszetkę, ale ze względu na zerowe efekty i kiepskie wrażenia w trakcie podziękowałam za dalszą współpracę. Potem dowiedziałam się, co jest w środku i stwierdziłam, że więcej tego nie tykam. A potem zobaczyłam w sklepie po 30 zł i śmiać mi się chciało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena jest naprawdę zabawna jak za takie badziewie.

      Usuń
  21. Mam ale używałam tylko na nos i trudno mi wyrazić opinię. A po tym co przeczytałam, aż się boję nałożyć ją ponownie.

    OdpowiedzUsuń
  22. To nie dla mnie. Takie "wyrywacze" wągrów nigdy się u mnie nie sprawdziły i nie będę na nie marnować moich lichych oszczędności. A szczególnie kiedy wiem co jest w środku...

    Mój bolg

    OdpowiedzUsuń
  23. Miałam kiedyś tą maseczkę, ale efektów nie było. :/

    Mój blog, zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie słyszałam o tej masce, ale z pewnością po Waszej recenzji będę ją omijać szerokim łukiem!

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie słyszałam o tej masce wcześniej ale już wiem ze będę jej unikać! Ciekawy wpis!

    OdpowiedzUsuń
  26. Nigdy bym tego nie kupiła :/ Stawiam jednak na naturalną pielęgnację :)

    OdpowiedzUsuń
  27. kosmetyki z Korei... brzmi to tak samo śmiesznie, jak bogactwo w Somalii;P nawet gdyby były najjlepsze na świecie, to bym nie kupił.:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale dlaczego? Koreański przemysł kosmetyczny jest akurat ogromny :P

      Usuń
  28. Chyba bym nie zaryzykowała. Wolę gadżety z Aliexpress niż kosmetyki 😉

    OdpowiedzUsuń
  29. Ostra i świetnie napisana recenzja! Uśmiałam się, ale też zostałam ostrzeżona, za co ogromne dzięki! Nie znałam wcześniej tego bloga, ale bardzo lubię czytać kosmetyczne komentarze - dzięki nim rzadziej wtapiam z drogeryjnymi zakupami.

    Nigdy jeszcze nie zdecydowałam się na zakupy na AliExpress i... Wiecie co? Chyba się nie zdecyduję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękujemy! Odradzamy Aliexpress, szczególnie kosmetyczne, bo same tam badziewie.

      Usuń
  30. Ja zastosowałam taką maskę raz ;) Mam suchą skórę, więc też nie zauważyłam efektów. :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Nigdy nie stosowała żadnej czarnej maski. Ale jeśli chodzi o zakupy na Ali, ograniczam się do rzeczy użytkowych nie na moim ciele :P wolę zainwestować w jakiś zegarek, bo boję się, że kosmetyk zrobi mi krzywdę. Mam delikatną i wrażliwą cerę, w dodatku suchą i zdecydowanie wolę kosmetyki domowej roboty :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Ojej, jak ja nie lubię tych kosmetyków z Aliexpress - robią furorę, a mają tak tragiczne składy... no i mogą oczywiście zaszkodzić. W tym przypadku, jeśli firma rzeczywiście jest zarejestrowana i ma swoją stronę, to w sytuacji gdyby coś się działo wiadomo do kogo się zwrócić, ale pytanie czy chińczyk nie umyje rąk i się jakoś nie wykręci.

    Widziałam tą maskę w wielu miejscach - albo podobną, bo jej szata graficzna jest charakterystyczna, a jednoczenie pasująca do wszystkich kosmetyków z węglem aktywnym (o ile go mają xD) i ubolewam nad tym, że można ją znaleźć w Douglasie - przecież to sklep kojarzący się z produktami z wyższej półki, a tutaj takie rozczarowanie...

    Sakurakotoo ❀ ❀ ❀

    OdpowiedzUsuń
  33. Także wiele już przeczytałam o tej masce, jednak z reguły były to same pozytywy. Dobrze wiedzieć, co za tym się kryje. Mnóstwo ludzi kupuje ją ze zwykłej ciekawości, aby sprawdzić dosłownie na własnej skórze jak to działa i to nakręca jej sprzedaż dodatkowo.

    OdpowiedzUsuń
  34. Haha, ale numer... Im dalej czytałam wpis, tym bardziej zastanawiałam się "WHAT THE F..."?!
    Pilaten trafił w moje ręce w pojedynczych saszetkach i faktycznie, raz użyłam go na całą twarz- nie było aż takiej tragedii z tym bólem i myślę, że wiele osób po prostu przesadza dla kliknięć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo dziwne, bo zarówno Katarzyna jak i kilku naszych znajomych użyło Pilatenu i mają o nim jak najgorsze zdanie. Zresztą czego można się spodziewać po czymś o składzie zbliżonemu do kleju. A jeśli działa to się tylko cieszyć.

      Usuń
  35. Ja nie miałam okazji, ale moja koleżanka się zdecydowała i nie wyszło jej to na dobre...

    OdpowiedzUsuń
  36. Ja na szczęście nie miałam okazji jej stosować, ale moja koleżanka tak i nie skończyło się to dla jej twarzy dobrze....

    OdpowiedzUsuń
  37. została mi polecona w sklepie eko!! Dokładnie to samo!! użyłam ją, zrobiłam wszystko jak potrzeba łącznie z parówką przed. Sciągając to g*wno płakałam, z oczy ormalnie leciały mi łzy!! i to nie jedna czy 2. Następnym razem odwiedzając sklep znów byłam namawiana na zakup tego... spytałam Panią - czy ona jej używała, ona ze tak i ze świetna... Popatrzyłam na nią jak na idiotkę, bo nikt kto raz miał to gnojstwo na twarzy moim zdaniem tego nie poleci. Zamiast wągrów mi to wyrwało jedynie wąsy. bleh

    OdpowiedzUsuń